Urodził sie w Kampen, we wschodniej Holandii, gdzie do dzisiaj żywe są tradycje protestanckiej ortodoksji. W pobożnym mieście nie można było m.in. grać w piłkę w niedziele, gdyż ten dzień zarezerwowany był tylko na wizyty w kościele. Jego ojciec, skromny stolarz, grał na prawej pomocy w amatorskim klubie DOS Kampen. Mimo ciężkiej pracy zawsze znajdował czas na kopanie piłki z synem. Tam również swą karierę zaczynał "mały Jappie", który do 16 roku życia był tak nazywany z racji marnej postury! W rodzinnym mieście Stam grał przez 11 lat. Nic nie zapowiadało nagłego przełomu w jego życiu. W szkole ze względu na swoje roztargnienie radził sobie nienajlepiej, przygotowywał się do pracy elektryka (kilka razy poważnie poraził go prąd), całymi dniami jeździł na rowerze i nawet nigdy nie pomyślał, że może być gwiazdą.
Wszystko zmieniło się, kiedy przypadkowo na meczu DOS pojawił się Theo de Jong, trener II ligowego FC Zwolle. Intuicja i doświadczenie uczestnika MŚ 1974 roku natychmiast zwróciła uwagę na Jaapa Stama. Po meczu zadzwonił do niego i zaproponował pierwszy zawodowy kontrakt. Jaap, namawiany przez ojca, który kiedyś nie zdecydował się na taki krok, zarzucił kurs elektryka i rozpoczął treningi w niedalekim Zwolle. Do dzisiaj wspomina, jaką radością było dla niego udowodnienie wszystkim mieszkańcom Kampen, że poradzi sobie jako zawodowiec. Tak naprawdę mało kto w niego wierzył. Co więcej, Stam robił tak szybkie postępy, że asystent trenera FC Zwolle Jimmy Calderwood polecił go swojemu przyjacielowi Trevorowi Francisowi, trenerowi Sheffield Wednesday. W czasie zimowej przerwy w rozgrywkach w Holandii poleciał ze swoją żoną do Anglii, co dla dwojga młodych, niedoświadczonych ludzi było wielką przygodą. Trenował z takimi graczami jak Viv Anderson, Chris Waddle i Chris Woods a w meczach rezerw zrobił tak dobre wrażenie, że zaproponowano mu pozostanie w klubie. Stam czuł jednak, że na taką decyzję jeszcze za wcześnie - przecież profesjonalistą był dopiero od sześciu miesięcy.
W Zwolle jednak długo nie został. Kiedy w 1993 roku odkrywca jego talentu Theo de Jong przeniósł się do Cambuur Leeuwarden, Stam powędrował za nim. Klub z północy Holandii zapłacił za jego transfer 100 tyś funtów! W Eredivisie zanotował jednak bardzo słaby start. W pierwszym meczu odniósł poważną kontuzję kostki, którą zlekceważył. Zamiast poddać się operacji grał dalej, co pogorszyło jego stan. Z kontuzją grał kiepsko a jego klub zaledwie po dwóch latach opuścił I ligę. W następnym sezonie grał już zdecydowanie lepiej, ale Cambur zajął tylko piąte miejsce. Mimo to, Jaap od stycznia 1995 roku znów grał w Eredivisie i znów za sprawą De Jonga, któremu zaproponowano posadę trenera w Willem II Tilburg. Kibice i władze klubu dziwili się dlaczego mają płacić 400 tyś funtów za obrońcę, który wprawdzie błyszczy, ale tylko na boiskach II ligi. Już wkrótce przekonali się, że zrobili doskonały interes. Przekonywanie niedowiarków o swojej wartości to chyba charakterystyczna cecha kariery Jaapa Stama. W Tilburgu zaczyna wreszcie grać na środku obrony, która to pozycja jest najbardziej komfortowa dla niego. Gra tak dobrze, że już po 6 miesiącach zgłasza się po niego PSV Eindhoven, oferując milion funtów!
Dla Stama jest to wielki sukces osobisty i sportowy. Przecież PSV słynie z doskonałych obrońców, a grający w tym klubie Adri van Tiggelen i Jan Wouters byli dla niego wzorami. Po 3 miesiącach w Eindhoven znów sportowy awans. Guus Hiddink powołuje go do reprezentacji Holandii na towarzyski mecz z Niemcami. Debiut nie jest zbyt udany, bo Pomarańczowi przegrywają w Rotterdamie 0:1. Na trwałe zostaje już jednak w pamięci selekcjonerów. Na ME 1996 miał nie jechać, ale w ostatniej chwili, wobec kontuzji Franka de Boera znalazł się w samolocie do Anglii. Nie zagrał tam ani minuty, ale i tak był bardzo szczęśliwy. W PSV szybko zaprzyjaźnił się z Arthurem Numanem i Wimem Jonkiem. Bardzo odpowiadała mu atmosfera w drużynie, którą tworzyli wtedy tak znani piłkarze jak Jan Wouters, Ronaldo, Boudewijn Zenden, Luc Nilis, Giles de Bilde. Następnym trenerem, któremu wiele zawdzięcza był Dick Advocaat. Pod jego kierownictwem osiąga pewność i dojrzałość. W 1997 roku PSV wygrywa mistrzostwo i Puchar Holandii a Stam zostaje piłkarzem roku. Nagrodę wręcza mu sam Johan Cruyff, który mówi o nim w samych superlatywach.
Mimo, że w Eindhoven bardzo mu się podoba, czuje że potrzebuje nowych wyzwań. Wciąż pamięta o atmosferze w czasie meczów w Anglii, którą poznał w czasie testów w Sheffield Wednesday. Mimo, że chcą go mięc takie kluby jak Juventus Turyn, Inter Mediolan, Atletico Madryt, on myśli tylko o Anglii. Tutaj ma do wyboru Chalsea lub Manchester United. O wyborze przesądza osoba Alexa Fergusona, którego Stam bardzo poważa. Suma transferu przeraża go. 10,75 miliona funtów!!! Żaden z obrońców na świecie nie kosztował tak dużo. Na MŚ 1998 we Francji jego transfer jest jednym z najczęstszych tematów rozmów. Wszystkie oczy zwrócone są na najdroższego obrońce świata. W turnieju Jaap gra poprawnie, ale wielu oczekiwało więcej. Popełnił duży błąd w meczu z Meksykiem, ale w półfinale z Brazylią pokazał na co go stać. Ronaldo oszukał go tylko raz, ale to Canarinhos zagrali w finale.
Początki w Anglii, jak można było przypuszczać, były ciężkie. Zadebiutował 12 sierpnia 1998 roku w eliminacjacj LM z ŁKS Łódź. Kibice i piłkarze przeciwnych drużyn często prowokowali go. Najmniejszy błąd kwitowany był ironicznym pytaniem: "I to jest ten najdroższy obrońca świata?". Najbardziej we znaki dał mu się Paul Ince z Liverpoolu. Bójce zapobiegł wtedy Peter Schmaichel. Ferguson wspierał go, namawiał by nie przejmował się opiniami piłkarzy i dziennikarzy, by grał "swoje, ponieważ on wie na co go stać. Przyniosło to efekt. Pod koniec sezonu UEFA wybrała go najlepszym obrońcą w Europie. W Anglii, ci sami złośliwi trenerzy w sondzie wskazali na Holendra, jako piłkarza, którego chcieliby mieć w swojej drużynie. Manchester United zaliczył jeden ze swoich najbardziej udanych sezonów. Mistrzostwo i puchar Anglii oraz zwycięstwo w finale LM nad Bayernem Monachium 2:1 w Barcelonie po pasjonującej końcówce sprawiły, że 1999 rok na długo pozostanie w pamięci Stama. Kolejne lata, to następne tytuły mistrzowskie. Stam na dobre zaadoptował się do wyspiarskiego stylu gry. Podpisał 7-letni kontrakt i w każdym wywiadzie podkreślał, że czuje się wspaniale a Man U to jego ukochany klub. Dla kibiców stawał sie powoli takim samym symbolem drużyny jak Beckham, Giggs, Scholes czy bracia Nevill.
Wszystko zaczęło się psuć w sezonie 2000/2001. Najpierw nieudane ME 2000, których Holendrzy byli współgospodarzami. Trzecie miejsce uznano za porażkę. Dla Stama było to tym bardziej bolesne, że w półfinale z Włochami nie strzelił rzutu karnego. Po powrocie do Anglii przytrafiły mu się dwie poważne kontuzje (ścięgono Achillesa), które sprawiły, że zagrał tylko 16 meczów (15 ligowych). Nie mógł też pomóc swoim kolegom z reprezentacji w eliminacjach MŚ 2002. Być może gdyby Stam był wtedy w pełni sił oglądalibysmy Holendrów w Korei i Japonii. W lecie 2001 roku ukazała się w Anglii książka Jaapa "Head to Head". Nie spodziewał się, że wywoła w ten sposób skandal. Wśród wielu przygód, opisał swoje kontakty z Alexem Fergusonem, gdy był jeszcze płkarzem PSV. Trener Manchesteru nakłaniał go wtedy do podpisania osobistego kontraktu, zanim obydwa kluby się dogadały co do sumy odstepnego. Przepisy FIFA i UEFA zabraniają takiego postepowania. Ferguson oskarżył piłkarza o nielojalność. Mimo, że po kontuzji Stam dochodził już do pełni sił skreślił go, mówiąc że Holender nie odzyska już dawnej świetności i nie jest już piłkarzem perspektywicznym. Jednak dla wszystkich pewnym było, że to obrażona duma Szkota zadecydowała o sprzedaży Stama do Lazio Rzym. Ci którzy mieli, co do tego wątpliwości przekonali się o prawdziwych powodach tego posunięcia, gdy Ferguson kupił na miejsce Holendra 34-letniego Lauranta Blanca.
Wszyscy kibice zastanawiali się, jak Stam poradzi sobie w Serie A, ponieważ często dawał on do zrozumienia, że włoski styl jest mu bardzo odległy i nie chciałby grać we Włoszech. W książce oskarżał włoskich napastników o wymuszanie rzutów karnych. Najbardziej dostało się braciom Inzaghi. Simon Inzaghi gra właśnie w Lazio! Holender poradził sobie jednak całkiem dobrze, mimo że w pierwszym sezonie spadł na niego kolejny cios: oskarżenie o stosowanie nandrolonu, który jest na liście środków zakazanych przez UEFA. Afera dopingowa w którą uwikłani byli też Frank de Boer i Edgar Davids była wstrząsem dla holenderskiego futbolu. W następnym sezonie Stam, jak i Lazio targane kłopotami finansowymi, radził sobie całkiem dobrze. Po ME 2004 zrezygnował z gry w reprezentacji, ponieważ więcej czasu chciał spędzać z rodziną. Jeszcze przed portugalskim turniejem przeniósł się do AC Milan. Na San Siro do swoich piłkarskich doświadczeń dorzucił występy na pozycji bocznego obrońcy. Radził sobie bardzo dobrze. Zakakiwał niezłym wyszkoleniem technicznym i rajdami, których do tej pory raczej unikał. Od sezonu 2006/07 reprezentował barwy Ajaksu Amsterdam. Władze klubu liczyły na jego doświadczenie. Miał być nauczycielem dla amsterdamskiej młodzieży. Niestety już po roku Stam zrezygnował z powodu kontuzji. 26 lipca 2008 roku po raz ostatni wybiegł na boisko. W Zwolle drużyna jego przyjaciół zremisowała 3:3 z Ajaxem Amsterdam.
Miejsce urodzenia: Kampen
Data urodzenia: 17.07.1972
Debiut w reprezentacji: 24.04.1996 Holandia - Niemcy 0:1
Występy: 55
Bramki: 3