Opera

Polsko-Niderlandzkie Stowarzyszenie Kulturalne

Euro 1988: Holandia - ZSRR 2:0

Ruud Gullit w piłkarskim balecie
Gullit i Vanenburg świętują zdobycie mistrzostwa Europy
Spotkanie reprezentacji z królową Beatrix
Feta w Amsterdamie


25.06.1988 Monachium, stadion Olimpijski
HOLANDIA - ZSRR 2:0
Holandia: van Breukelen, van Aerle, R. Koeman, Rijkaard, van Tiggelen, Wouters, Gullit, Mühren, Vanenburg, van Basten, E. Koeman.
ZSRR: Dasajew, Chidijatulin, Demianienko, Alejnikow, Rac, Litowczenko, Zawarow, Michajliczenko, Gozmanow (68' Bałtacza), Biełanow, Protasow (71' Pasulko).
Gole: Gullit 33', van Basten 54'
Żółte kartki: Wouters, van Aerle - Litowczenko, Chidijatulin, Biełanow
Sędzia: Vautrot (Francja)
Widzów: 72 308

W finale rozegranym na wypełnionym bez reszty Stadionie Olimpijskim w Monachium, gdzie zdecydowaną większość stanowili pomarańczowi kibice, Holendrzy wyciągnęli wnioski z pierwszego meczu z ZSRR. Z kolei Rosjanie sądzili, że przeciwnik winien mieć kompleks, skoro przewaga należała do Holendrów, a wygrali Rosjanie.

Dwie żółte kartki wykluczyły z gry filar radzieckiej defensywy- Olega Kuzniecowa, a kontuzja- Władimira Biessonowa. Łobanowski forstoperem zrobił Siergieja Alejnikowa. Z tyłu, jak zwykle, grał Wagiz Childijatullin. Wspaniałą linię pomocników tworzyli Aleksander Zawarow, Gienadij Litowczenko i wszechstronny Aleksiej Michajliczenko. Wreszcie atak- dobrze znany w świecie Igor Biełanow i mający wiele atrakcyjnych propozycji z kilkunastu znanych klubów Europy, Oleg Protasow.

Zgodnie z oczekiwaniami Pomarańczowi rozpoczęli nadzwyczaj ostrożnie. Dobrze zdawali sobie sprawę, że ewentualna strata gola sprawi, że stracą mnóstwo sił i energii na rozbijanie muru wymyślonego przez Walerego Łobanowskiego. Oba gole finału godne były meczu o najwyższą stawkę! Siła strzału głową Gullita poraziła nawet tak dobrego bramkarza, jak Rinat Dasajew, a perfekcja uderzenia van Bastena może być porównywalna jedynie z wolejami dawnych mistrzów południowoamerykańskich. Jeśli strzela się takie gole, nie można przegrać meczu! Gol van Bastena do dzisiaj uchodzi za najbardziej niesamowity i widowiskowy gol zdobyty poczas ME. Wydawało się, że cross Muhrena jest zbyt silny i za wysoki. Zamiast opanować piłkę Marco zdecydował się na wolej niemal z końcowej lini boiska. Piłka minęła Dasajewa lobem. Mistrzostwa van Bastena nie osłabia fakt, że błąd w ustawieniu popełnił w tej sytuacji bramkarz. Michels zazwyczaj obserwujący mecze bez emocji, tym razem dał wyraz swemu zdumieniu i podziwowi dla napastnika.

Gole takiej urody oraz przeświadczenie, że rywalom wychodzi niemal wszystko podcięły skrzydła Rosjanom. Nie można wygrać, kiedy czuje się, że "tego dnia nie damy rady". Piłkarze Łobanowskiego włożyli wiele sił w półfinał z Włochami, a Biełanow nie wytrzymał obciążenia psychicznego. Już przy stanie 2:0 dla Holandii ekipa ZSRR miała szansę- Biełanow strzelał karnego za faul van Breukelena na Gocmanowie w 73 minucie. Kiedy bramkarz w sposób może niezbyt elegancki, ale mistrzowski wygrał walkę nerwów, kibice holenderscy rozpoczęli świętowanie. Kiedy sędzia Vautrot zakończył mecz, wreszcie można było uznać za nieprawdziwy stereotyp, że Holendrzy grają piękny futbol, ale nigdy nie wygrają.

"Pomarańczowy finał"- napisała prasa całej Europy. Wygrała drużyna, która najbardziej na to zasługowała. Nie tylko dla wygranych meczów w decydujących próbach. Nade wszystko urodą gry, niezwykłą inwencją fenomenalnie utalentowanych liderów i całej drużyny, także dzięki pięknym golom, które są prawdziwym sensem futbolu. Finałw Monachium tchnął wiele optymizmu w serca sympatyków futbolu. Każdy znalazł coś dla siebie. Trener Rinus Michels zwycięstwo fetował w rewanżu za przegraną na tym samym stadionie przed czternastu laty, w finale MŚ z Niemcami. Dla wielu kibiców spoza Holandii tamta drużyna sprawiła, że zainteresowali się piłką nożną. Pomarańczowy bakcyl dopadł także i mnie...

Kiedy van Basten, Vanenburg i spółka pili szampana na 14 piętrze hotelu Hilton jeszcze nie zdawali sobie sprawy, że w ich ojczyźnie wybuchła euforia. 26 czerwca, w niedzielę samolot z drużyną wylądował w Eindhoven. Witały ją setki tysięcy ludzi. Tłumy na trasie przejazdu z Eindhoven do Amsterdamu były tylko zapowiedzią tego, co czeka bohaterów w stolicy. Ponad milion ludzi ubranych na pomarańczowo zebrało się na  Museumplein, gdzie odbyła się oficjalna ceremonia powitania. Drużyna odbyła również tryumfalną przejażdżkę po kanałach. Tysiące kibiców spontanicznie wskoczyło do wody, żeby być bliżej swych bohaterów! Następnego dnia piłkarzy i trenerów przyjęła królowa Beatrix. Michels został uhonorowany najwyższym holenderskim orderem.  Van Basten, Gullit i Rijkaard (w takiej kolejności) zostali uznani za najlepszych piłkarzy na mistrzostwach. Skład tamtej drużyny potrafi wymienić każdy Holender. Szkoda, że ten wspaniały, zwycięski zespół nigdy już nie pokazał tak wybornej dyspozycji i choć jego członkowie odnosili sukcesy, to już w innych barwach.

 

 


 


 Copyright © Oranjefan.pl 2001-2006
Wykonanie inti.pl
Home |  Wiadomości |  Mecze |  Kadra |  Trenerzy |  Historia |  Eredivise |  Kibice |  Linki |  Forum |