09.06.2008, Berno Stade de Suisse
HOLANDIA - WŁOCHY 3:0
Holandia: Edwin van der Sar, Andre Ooijer, Khalid Boulahrouz (77' John Heitinga), Joris Mathijsen, Giovanni van Bronckhorst, Nigel de Jong, Orlando Engelaar, Dirk Kuyt (81' Ibrahim Afellay), Rafael van der Vaart, Wesley Sneijder, Ruud van Nistelrooy (70' Robin van Persie).
Włochy: Gianluigi Buffon, Christian Panucci, Andrea Barzagli, Marco Materazzi (55' Fabio Grosso), Gianluca Zambrotta, Massimo Ambrosini, Andrea Pirlo, Gennaro Gattuso, Mauro Camoranesi (75' Antonio Cassano), Luca Toni, Antonio Di Natale (64' Alessandro Del Piero).
Gole: van Nistelrooy 26', Sneijder 31', van Bronckhorst 79'.
Żółte kartki: de Jong - Toni, Zambrotta, Gattuso.
Sędzia: Peter Froejdfeldt (Szwecja).
Widzów: 30 777.
Co za wieczór! Co za mecz! Holendrzy pokonali mistrzów świata Włochów 3:0! To jeden z najlepszych meczów w historii reprezentacji Holandii a z całą pewnością za trenerskiej kadencji Marco van Bastena. Choć to dopiero początek mistrzostw, już mamy poważnego kandydata do tytułu najbardziej emocjonującego pojedynku Euro 2008.
Przed rozpoczęciem turnieju eksperci często powtarzali, że po raz pierwszy Holendrzy nie należą do faworytów. Słaba forma zaprezentowana podczas eliminacji (najmniej strzelonych goli spośród wszystkich finalistów), rezygnacja z ofensywnego stylu, konflikt z Seedorfem, wylosowanie Włochów i Francuzów jako rywali grupowych, wreszcie kontuzje (Babel, Robben, van Persie) - wszystko to sprawiało, że według wielu kibiców Pomarańczowi mogą nawet nie wyjść z grupy. W ciągu 90 minut Holendrzy zaprzeczyli pesymistycznym prognozom. Co więcej jednym meczem z roli outsiderów przeskoczyli w szeregi faworytów Euro 2008.
W składzie dwie niespodzianki: Khalid Boulahrouz na środku obrony zastąpił Johna Heitingę a Nigel de Jong zagrał za Demmy'ego de Zeuwa w roli defensywnego pomocnika. Najwięcej obaw wśród kibiców wywoływała kontuzja Arjena Robbena, której doznał na sobotnim treningu. Oznaczało to, że skrzydłowego Realu zabraknie w meczu z mistrzami świata. Robbena ze świetnym skutkiem zastąpił Kuyt.
Mało kto brał na poważnie zapowiedzi van Bastena o odważnej, ofensywnej grze. A jednak! Włosi doznali najwyższej porażki w historii swoich występów w ME. Holendrzy imponowali pomysłowością i zaangażowaniem. To pierwsze to zasługa głównie van der Vaarta i Sneijdera, to drugie prezentowali głównie Engelaar i de Jong. I Włosi i Holendrzy grają w podobnym ustawieniu 4-2-3-1. To sprzyja porównaniu piłkarzy obu reprezentacji. Bez przesady można powiedzieć, że dzisiaj na każdej pozycji Holendrzy górowali wczoraj nad Włochami. Engelaar i de Jong przyćmili takich walczaków jak Gattuso i Ambrosini. Van der Vaart był lepszy od Pirlo. Van der Sar nie popełnił żadnego błędu, kilka razy uratował swój zespół przed stratą gola. Tego samego nie można powiedzieć o Buffonie. Boulahrouz i Mathijsen nie mieli większych kłopotów z Luką Tonim. Van Nistelrooy na spółkę z van der Vaartem tak zakręcili Materazzim, że Donnadoni musiał go zdjąć z boiska już w 55 minucie. Jedynie Zambrotta i di Natale dorównywali poziomem rywalom.
Mecz toczony był w szybkim tempie. Widzowie na trybunach mogli czuć się przez długie minuty jak na meczu tenisowym. Akcja przenosiła się w z jedngo pola karnego na drugie. W 11 minucie dwie dogodne okazje mieli Holendrzy. Najpierw gdy Wesley Sneijder uderzał z rzutu wolnego z 24 metrów, ale trafił w swojego kolegę, a następnie mocno po ziemi próbował zaskoczyć Gianluigi Buffona Rafael van der Vaart. Po kolejnych 60 sekundach piłkę głową uderzał z 8 metrów Toni, ale zdecydowanie niecelnie. W 18 minucie doskonałe podanie Dirka Kuyta w kierunku wbiegającego w pole karne Ruuda van Nistelrooya. Napastnik Realu Madryt minął już Buffona, ale trącony przez bramkarza, stracił równowagę i włoscy obrońcy zdążyli wrócić. Gdyby napastnik upadł, sędzia prawdopodobnie zarządziłby rzut karny. Za moment potężna "bomba" z woleja Sneijdera przechodzi nad poprzeczką. W 24 minucie kolejna szansa przed van Nistelrooyem. Tym razem piłkę w jego kierunku adresował Sneijder, ale w ostatniej chwili snajpera uprzedził Materazzi. Po stracie piłki Holendrzy natychmiast przechodzili do pressingu. Włosi w tym okresie gry mieli problem z wyjściem z własnej połowy.
W 26 minucie z prawej strony pola karnego Włochów wykonywał van der Vaart. Błąd popełnił Buffon, Wypiąstkował piłkę pod nogi rywali, Kuyt strzelił z lini pola karnego, tor lotu piłki zmienił van Nistelrooy, dając prowadzenie Holandii. Sytuacja ta wywołała wiele kontrowersji, Włosi kłócili się z sędzią argumentując, że strzelec gola był na spalonym. W tym czasie poza boiskiem przebywał jednak Panucci, który zderzył się wcześniej z Buffonem. W związku z tym arbiter potraktował go jako gracza biorącego udział w grze (Panucci nie był . W pomeczowych analizach specjaliści uznali, że gol został zdobyty prawidłowo. Na nic to było kibicom z Włoch, którzy później każdą decyzję arbitra niekorzystną dla swojej drużyny kwestionowali gwizdami.
Pięć minut później było już 2:0 i to po akcji po której Holendrzy dostali długą owację. Wykorzystali całą szerokość boiska, piłka kilka razy przefrunęła nad włoskimi głowami, w błyskawicznym natarciu wzięło udział kilku zawodników. Zwieńczył ją perfekcyjnym strzałem Wesley Sneijder. Wszystko zaczęło się pod bramką... van der Sara. Van Bronckhorst wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Toniego. Holendrzy ruszyli z kontrą. Piłkę przejął van der Vaart, po chwili zagrał ją do van Bronckhorsta, który przerzucił ją na prawą stronę do Kuyta. Ten zgrał piłkę głową do Sneijdera, a zawodnik Realu w trudnej sytuacji z ostrego kąta skierował ją tuż przy słupku do włoskiej bramki. Wow! Przypominało to trochę akcję, po której cudowny gol zdobył Marco van Basten w finale Euro 1988.
Włosi wcale nie byli załamani. Dwukrotnie silnymi strzałami popisał się di Natale. Za pierwszym razem niesamowitym refleksem wykazał się van der Sar. Włoch strzelał z 10 metrów a piłka przeszła między nogami Boulahrouza. Rywali mógł znokautować van Nistelrooy. Dwie minuty przed przerwą dostał świetne prostopadłe podanie od van der Vaarta i był sam na sam z Buffonem. Tym razem Włoch był lepszy.
Po przerwie przycisnęli mistrzowie świata. W pole karne dostał się Zambrotta. Jego strzał z ostrego kąta minimalnie minął "okienko" bramki van der Sara. Nie mogąc przedrzeć się przez szyki obronne Włosi próbowali strzelać z dystansu. Dwukrotnie zrobił to del Piero. Straszył też z rzutów wolnych Pirlo. Cassano kilka sekund po wprowadzeniu na boisko doskonale wypatrzył Toniego, który stanął sam na sam z bramkarzem. Wszystko na nic. To był dzień van der Sara!
Holendrzy groźnie kontratakowali i właśnie jedna z takich akcji doprowadziła do 3 gola. Włosi wykonywali rzut wolny z ponad 20 metrów. Znakomicie strzelił Pirlo, ale bramkarz zdołał wybić piłkę uruchamiając natychmiast kontrę. Piłka jak po sznurku wędrowała do van der Vaarta, Sneijdera i Kuyta. Jego strzał obronił Buffon. Szczęśliwie piłka trafiła znów do jasnowłosego napastnika, który dośrodkował na głowę van Bronckhorsta. Buffon nie zdołał już wrócić do bramki, więc Gio nie miał problemu z umieszczeniem piłki w siatce.
Pokazali się też zmiennicy. Głodny gry van Persie ośmieszył Barzagliego i Zambrottę ale chybił celu. Affelay kropnął w poprzeczkę.
Niesamowity mecz. Szczęśliwcy, którzy znaleźli się na stadionie w Bernie będą mogli opowiadać o nim swoim wnukom. Trzeba podkreślić dobrą postawę Włochów. Tak jak "do tanga trzeba dwojga", tak wielkie widowisko piłkarskie mogą stworzyć dwie równorzędne drużyny. Italia już od MŚ 2006 porzuciła nudne schematy taktyczne i obronę wyniku 0:0. O tym jak ważne jest to zwycięstwo przekonuje statystyka. Włosi to jeden z najbardziej niewygodnych rywali dla Holendrów. To było dopiero 3 zwycięstwo Pomarańczowych w 16 meczach. Niektóre porażki bolą do dziś, by przypomnić tylko półfinał Euro 2000.
Po takim tryumfie trzeba studzić głowy. Taki mecz, w którym wychodzi wszystko nie zdarza się zawsze. Ma tego świadomość Marco van Basten, który doceniając grę swoich podopiecznych nadal nie widzi ich w roli faworytów turnieju. Więcej o formie Holendrów powie nam mecz z Francją, który odbędzie się w piątek.
Marco van Basten: To nasze historyczne osiągnięcie. Wygraliśmy z Włochami, mistrzami świata. Takiego sukcesu nie oczekiwaliśmy. To wielkie osiągnięcie całej drużyny. Wszyscy zagrali bardzo dobrze. Na razie wygraliśmy tylko jeden mecz, w którym mieliśmy trochę szczęścia. Musimy jeszcze pokonać Francję, z którą ciężko nam się gra.
Zobacz także:
Fotoreportaż z meczu - Onet.pl