Opera

Polsko-Niderlandzkie Stowarzyszenie Kulturalne

Beatrix - profesjonalna królowa

Każdego roku 30 kwietnia Holandia przechodzi metamorfozę. Pomarańczowy kolor zalewa cały kraj. Od koloru wody w kanałach Amsterdamu aż po bieliznę wszystko jest w kolorze dynastii Oranje-Nassau, panującej w Niderlandach. Miasta zamieniają się w wielki jarmark: jedni sprzedają rupiecie, a inni wydają pieniądze na piwo, zabawę i uliczne festyny.Tak Holendrzy oddają hołd swej monarchini (Koninginedag).

Bardziej nobliwie wygląda Prinsjesdag, zawsze w trzeci wtorek września. Tego dnia odbywa się uroczysty przejazd królowej przez Hagę w złotej karecie na otwarcie parlamentu. Holendrzy masowo wylegają na haskie ulice, aby okrzykiem: "Niech żyje Królowa!" (Lewe de Koningin!) powitać monarchinię Beatrix.

Holandią od ponad 100 lat władają kobiety. Obecna królowa Beatrix to czwarta po Emmie, Wilhelminie i Julianie monarchini tego kraju, który od 1815 r. jest monarchią konstytucyjną. Od tego czasu Holandią rządzi dynastia Oranje-Nassau. W XXI wieku instytucja monarchii wydaje się politycznym anachronizmem, zwłaszcza w kraju tak postępowym jak Holandia. Zaskakujące jest więc, że aż 80 proc. Holendrów jest za jej utrzymaniem. Są wierni Orańczykom, nie chcą pozbyć się narodowego symbolu i wieloletniej tradycji. Wydaje się, że chłodny pragmatyzm, z którego słyną Holendrzy, odnosi się także do królowej: "jak długo monarcha dobrze funkcjonuje, tak długo nie ma podstaw do zmian". Podobnie rzecz się ma z monarchią brytyjską.

Od objęcia tronu w 1980 roku Beatrix dała się poznać jako perfekcjonistka. Bardziej przypomina szefa świetnie zorganizowanej firmy niż królową lubującą się w rytuałach i przepychu. Wie, że od funkcjonowania bossa, czyli królewskiego władcy, zależy los monarchii i dynastii orańskiej. Tak wysokie poparcie to głównie zasługa Beatrix. Zyskała szacunek swoją pracowitością i fachowością, zaangażowaniem i pragmatyzmem. Holendrzy są bardzo krytyczni i wymagający. Zdobyć ich powszechny szacunek, to trudne zadanie. Królowa dobrze zdaje sobie z tego sprawę: "Moja funkcja jest głównie symboliczna i ma sens dopóty, dopóki większość obywateli Holandii ją popiera" - powiedziała w jedynym do tej pory wywiadzie dla telewizji, jakiego udzieliła w 1988 r. z okazji 50 urodzin.

Styl bycia domu królewskiego zaskakuje skromnością, bezpośredniością oraz brakiem przepychu i pompy. W kontaktach z poddanymi monarchini nie daje odczuć dystansu i wykazuje zainteresowanie ich codziennymi problemami. Królowa stoi pomiędzy ludźmi, mówią z dumą Holendrzy. Styl ten idealnie pasuje do mentalności Holendrów, którzy z natury nie cierpią autorytetów ani hierarchii. Zasadę: "Zachowuj się normalnie, nie wybijaj się", wpaja się już dzieciom. Królowa musi balansować pomiędzy tą niepisaną zasadą a rolą monarchini. Holendrzy nie cierpią ceremonii i formalności - ich królowa też ma do tego awersję. Dla Beatrix, tak jak dla większości Holendrów, liczy się treść, a nie forma.

Traktowanie funkcji królowej jako zawodu, ma również konsekwencje dla życia prywatnego rodziny królweskiej. W godzinach urzędowania jest królową w służbie narodu, a poza nimi osobą prywatną mającą prawo do ochrony życia osobistego. Dlatego też w godzinach pracy urzęduje w swoim biurze w pałacu Noordeinde w centrum Hagi, a mieszka w pałacu na obrzeżach miasta.

Rygoryzm królowej zrodził się z doświadczeń lat 60 i 70-tych. Były to dla rodziny królewskiej lat niełatwe. Przyczyniły się do tego ślub siostry królowej Beatrix, Ireny, z katolickim księciem Burbonem, mezalians drugiej siostry, wreszcie rozwód trzeciej. Najbardziej jednak wizerunkowi dynastii zaszkodziła afera łapówkowa - związana z koncernem Lockheed - z 1976 roku, w którą zamieszany był ojciec Beatrix, książę Bernhard. Sama Beatrix naraziła się opinii publicznej swoimi zaręczynami z Niemcem, Clausem von Amsbergiem, który w młodości służył w Wehrmachcie. Z biegiem czasu książę Claus został zaakceptowany przez Holendrów i był jednym z najpopularniejszych członków rodziny królewskiej. Sympatię zaskarbił sobie walcząc z depresją i z lekką formą choroby Parkinsona. Zmarł 6 października 2002 roku.

Tron odziedziczyła Beatrix w wieku 43 lat po 71-letniej matce Julianie. Styl bycia Beatrix jest bardziej oficjalny od stylu jej matki, którą postrzegano jako królową-matkę opiekującą się całym narodem. Od kiedy córka zasiadła na tronie nastąpiła profesjonalizacja dworu królewskiego - każde wystąpienie publiczne członka rodziny musi być uzgodnione.

Królowa kieruje pracą 300 osób, a wydatki roczne jej "firmy" wynoszą oficjalnie 40 mln guldenów (ok. 26 mln dolarów). Są pokrywane z pieniędzy podatników, którzy płacą je bez żadnych oporów. Konstytucja stanowi, że rodzina królewska nie płaci podatków od dochodów ani podatku majątkowego od spadku. Beatrix jest jedną z najbogatszych kobiet świata. Na początku lat 80-tych "Forbes" szacował jej prywatny kapitał na 4 miliardy guldenów. Rodzina ma znaczny (ok. 5 proc.) pakiet akcji koncernu naftowego Shell.

Monarcha w Holandii spełnia nie tylko funkcję reprezentacyjną. Królowa jest głową państwa i stoi na czele gabinetu. Ważną rolę odgrywa zwłaszcza w momencie formowania rządu koalicyjnego. Desygnując kandydata na premiera, ma bezpośredni wpływ na zawiązanie się takiej czy innej koalicji. W każdy poniedziałek premier przybywa do pałacu królowej, by zdać relację z wydarzeń minionego tygodnia i poinformować głowę państwa o decyzjach Rady Ministrów.

Zgodnie z art. 42 Konstytucji Holandii z 1848 roku monarcha nie odpowiada politycznie, a odpowiedzialność ponoszą ministrowie. Ten przepis wiąże jego swobodę, bo może on wyrażać tylko pogląd rządu. Każde przemówienie monarchy jest zatwierdzane przez gabinet. O ile królowe Juliana i jej poprzedniczka, Wilhelmina, pozwalały sobie na wypowiedzi polityczne, o tyle królowa Beatrix ściśle wywiązuje się z konstytucyjnego obowiązku milczenia.

Wpływ, jaki królowa ma na politykę jej rządu, określa się jako tajemnicę pałacu królewskiego. Rozmowy Jej Królewskiej Mości z członkami rządu wiąże tajemnica korony. W 1996 r. głośne było "faux pas" ministra spraw zagranicznych Hansa van Mierlo, który zasugerował, że otwarcie Ambasady Holandii w Jordanii było życzeniem królowej. Jak wiadomo, królowa utrzymywała osobiste kontakty z władcą Jordanii, Husajnem. Życzenia i poglądy królowej, czyli dyskretny wpływ monarchy na politykę rządu, to temat tabu.

Najwięcej zwolenników monarchii jest wśród chadeków i osób starszych. Sympatia starszego pokolenia wynika z autorytetu, jaki królowa Wilhelmina odegrała podczas II wojny światowej. Przebywając na emigracji w Londynie, nawoływała rodaków do walki z agresorem niemieckim. Winston Churchill nazywał ją "jedynym mężczyzną w holenderskim parlamencie". Hasło "Oranje zwycięży" (Oranje zal overwinnen) było symbolem niepodległości i nadzieją na wolną Holandię. Dziś dla wielu monarchia straciła dawny urok i znaczenie. Społeczeństwo holenderskie się zmienia. Do przeszłości należą organizacje młodzieżowe, kultywujące tradycję orańską w imię hasła: "Bóg, Holandia i dynastia orańska". Dla młodszej generacji monarchia stanowi tradycję, którą trzeba pielęgnować. Ale nie wszyscy są takiego zdania. Młodzi demokraci z partii D'66 zapisali ostatnio w swoim programie, że monarchia powinna zostać zniesiona, a o formie państwowości kraju winni zdecydować w referendum obywatele. Głosy te są jednak odosobnione i kwalifikowane są jako polityczny folklor.

Niepokój jednak budzi sprawa następstwa tronu. Już sam fakt, że po raz pierwszy od ponad 100 lat na tronie Holandii zasiądzie mężczyzna budzi kontrowersje. "Mamy bardzo dobre królowe, a ostatni król za dużo sobie pozwalał" - powiedziała jedna z anjietowanych na temat monarchii. De Volskrant" napisał kiedyś: "Z Beatrix da się żyć, a co będzie, jak tron przejmie jej syn?" Następca tronu, Willem-Alexander, nazywany był w latach 90-tych przez pisma bulwarowe "zabawowym księciem".  wątpiono w jego zdolności przywódcze i odpowiedzialność. Uważany jest co prawda w kraju za miłego młodego człowieka, ale słabo przygotowanego do przejęcia po matce ciężkich obowiązków.

Z każdym rokiem książe dojrzewa jednak do swej przyszłej roli, zwłaszcza od kiedy w 2002 roku poślubił Argentynkę Maximę Zorruguietę Cerruti. Nie obeszło się bez kontrowersji. Wybranka księcia jest bowiem córką byłego cywilnego pracownika reżimu wojskowego prezydenta Jorge Videli, co w uczulonej na prawa człowieka Holandii okazało się przeszkodą. Willem-Alexander i Maxima mają dwie córki: Catharina-Amalia i Alexia.

Sporo problemów sprawił Beatrix drugi syn. Książę Johan Frizo, poślubił w 2004 roku działaczkę praw człowieka Mabel Wisse Smit. Tym samym książę stracił prawa do tronu. Para nie otrzymała bowiem zgody władz na ślub ze względu na nieprawdziwe informacje podane przez nich o dawnym związku panny młodej z zamordowanym ponad 10 lat temu szefem holenderskiej mafii Klaasem Bruinsma. 35-letni książę Frizo wolał małżeństwo z byłą kochanką gangstera od prawa sukcesji tronu.

Polskie ślady
Ojciec królowej, książę Bernhard, spędził dzieciństwo w majątku ziemskim rodziców w Reckenwalde (dzisiejsze Wojnowo w województwie zielonogórskim), w ówczesnych Prusach. W latach 1923 - 1926 uczęszczał do gimnazjum w Zullichau (Sulechowie).

Drugi polski wątek stanowi wizyta w trakcie podróży poślubnej matki obecnej królowej, księżniczki Juliany, w Krynicy zimą roku 1937. Para nowożeńców gościła w pensjonacie Jana Kiepury, z którym książę Bernhard był zaprzyjaźniony.

Beatrix dwukrotnie, w 1995 i 1997 roku, gościła w Polsce.

Warto zobaczyć:

Oficjalna strona internetowa dworu królewskiego: http://www.koninklijkhuis.nl

 

 


 


 Copyright © Oranjefan.pl 2001-2006
Wykonanie inti.pl
Home |  Wiadomości |  Mecze |  Kadra |  Trenerzy |  Historia |  Eredivise |  Kibice |  Linki |  Forum |