Obok tulipanów i drewnianych sabotów, wiatraki są najbardziej znanym symbolem Niderlandów. Kiedyś pełniły funkcję młynów zbożowych, tartaków, a przede wszystkim napędzanych wiatrem urządzeń odwadniających. Bez tego wynalazku Holandia długo byłaby jeszcze krainą mokradeł i bagien.
Najstarszą notatkę na temat wiatraka napędzającego rzekomo organy wodne w Aleksandrii uznano za konfabulację średniowiecznego mnicha przepisującego pisma Greka Herona z Aleksandrii z I w. Przyjmuje się, że wiatraki wymyślili Persowie około 900 r. Było to ożaglowane koło umocowane na pionowej osi obrotu. Wymyślił je niejaki Abu Lulua, badania naukowe sfinansował kalif Omar I, a inwestycję zlokalizowano w mieście Seistan. Wiatraki rozpowszechniły się najpierw w krajach islamu, wliczając w to Hiszpanię, w tym La Manchę. Na początku XII w. wyprawy krzyżowe sprawiły, że dotarły do Europy.
Pierwsze wiatraki stały w Holandii już ok. 1200 roku. W następnych latach Holendrzy doprowadzili technologię i możliwości wiatraków do perfekcji. Początkowo były używane do napędu młynów mielących kukurydzę, potem również do napędu tartaków i wytłaczarni oleju. Pierwszy młyn służący do popmpowania wody przy osuszaniu polderów pracował od 1414 roku w Reijerwaard. Frederick Stokhuyzen, autor książki "The Dutch Windmill" pisze o prawach własności, które zawierały zezwolenie na budowę wiatraków łącznie z dokładnym określeniem miejsc, gdzie zakazane były budowa domów i sadzenie drzew. Mogły one bowiem zakłócać wiatr. W końcu XIV w. wynaleźli wiatrak wieżyczkowy (czyli holenderski), z obracalną tylko górną częścią, na której zawieszone były skrzydła. Ruch poziomej osi napędzanej wiatrem przenoszony był na wał pionowy przechodzący przez cały wiatrak. Najwiekszy wzrost liczby wiatraków to XVI i XVII wiek. To wtedy stały się znakiem rozpoznawczym Niderlandów. Stokhuyzen pisze, że ich praca umożliwiła Złoty Wiek a one same były pierwszym przejawem industrializacji. Ekspansja kolonialna Holandii sprawiła, że wiatraki pojawiły się także na innych kontynentach. Mennonici, którzy znaleźli schronienie w Polsce w 1562 roku, budowali je na Żuławach. W ciągu zaledwie 100 lat zdołali osuszyć większość tej krainy, zamieniając zalewane częstymi powodziami nieużytki w żyzne pola.
XIX wiek nazywany erą pary oznaczał kres wiatraków, jako głównego źródła energii w Holandii. Na polderach zostały zastąpione wydajniejszymi systemami pomp. W czasach świetności było ich w Niderlandach ponad 10 000, jeszcze w XIX wieku było w Holandii ok. 9000 wiatraków, dziś jest ich już tylko około 1100. Traktuje się je jako pomniki historii, element zachowania tradycji i specyficznej cywilizacji Niderlandów.
Najsłynniejszym miejscem, gdzie dzisiaj można podziwiać wiatraki jest Kinderdijk (Tama Dziecięca) gdzie stoi obok siebie aż 19 wiatraków. Zostały one zbudowane około 1740 roku, by wypompowywać wodę z niżej położonych rejonów poza tamę. 35km na północ od Amsterdamu, znajduje się zabytkowa drewniana wioska Zaanse Schans. W tym skansenie pełnym pięknych, XVII wiecznych drewnianych domów, stoi pięć dużych, zabytkowych wiatraków przeniesionych tu z innych miejsc. Są one otwarte dla zwiedzających i nadal pracują. Jeden z nich - De Huisman to dawny młyn, kiedyś produkujący składniki do produkcji musztardy. W samym Amsterdamie stoi osiem wiatraków. Niczym statki morskie, noszą one własne nazwy.
Dzisiejsi krewniacy wiatraków są żródłem pozyskiwania "czystej" energii. Rząd holenderski planuje, że w do 2020 roku 20% zapotrzebowania energetycznego będzie zaspokajane przez elektrownie wiatrowe. Nowe wiatraki nie wywołują jednak entuzjazmu. Specjaliści zwracają uwagę, że energia z farm wiatrowych jest droższa od tej produkowanej w elektrowniach atomowych. Protestują też najbliżsi mieszkańcy farm, którym przeszkadza hałas. Co ciekawe, argumenty przeciw wiatrakom wysuwaja także... ekolodzy. Niepokoi ich duża liczba ptaków zabijana przez wirujące z ogromną prędkością łopaty wirników.
Zobacz także:
The Dutch Windmill - tekst książki Fredericka Stokhuyzena