Opera

Polsko-Niderlandzkie Stowarzyszenie Kulturalne

Wywiad z Patrickiem Kluivertem

Czy strzelając przed laty zwycięskiego gola dla Ajaxu w meczu z Milanem wiedziałeś, że zaczynasz wielką karierę?

Tak, miałem takie przeczucie! Wiedziałem, że mam przed sobą wielką szansę. Czułem, że moje życie zmieni się, że już nic nie będzie jak wcześniej. Nie pomyliłem się.

Czy to prawda, że należysz do tzw. piłkarzy jednego trenera?

Można tak powiedzieć. Luis van Gall odegrał wielką rolę w moim życiu. W 1995 roku postanowił dać szansę młodemu chłopakowi z drużyny juniorów. Od tego czasu starałem się grać dokładnie w takim stylu, jakiego po mnie oczekiwał van Gall. Nie mogłem go rozczarować.

Luis Van Gall ma opinię trudnego faceta. Czy zdarzały się wam konflikty?
Jest trudny, ale bardzo go szanuję. Wielu graczy nie może się przebić, ponieważnikt na nich nie stawia. A Van Gall na mnie postawił - sporo mu zawdzięczam.

Nie męczy cię popularność?

Lubię swoich kibiców. Nigdy ich nie unikałem. Płacą za to, by mnie oglądać i dodawać otuchy w kolejnych meczach. Na każdym kroku spotykam się z wyrazami wielkiej sympatii z ich strony. Coś im się ode mnie należy. Jeżeli więc proszą o autograf, to zawsze jestem do ich dyspozycji.

Czy możesz zagwarantować, że nigdy nie podpiszesz kontraktu z Realem Madryt, znienawidzonym przez kibicow Barcy?
Mogę. Nigdy nie pójdę do Realu! Od pięciu lat gram w Barcelonie i czuję się świetnie. Nie mógłbym rozczarować kibiców. Nigdy nie wybaczyliby mi takiej decyzji, a ja nie mógłbym nazwać Madrytu swoim drugim domem. Skoro bowiem coś układa się dobrze - po co to psuć?

Powiedziałeś, że będziesz chciał zakończyć karierę w Ajaksie.

To możliwe rozwiązanie. Niewykluczone, że na swój ostatni, pożegnalny sezon wrócę do Ajaxu Amsterdam, ale nie mogę tego zagwarantować. Na razie o tym nie myślę. Mam dopiero 26 lat i przed sobą - mam taką nadzieję - jeszcze przynajmniej kilka lat gry na najwyższym poziomie.

W którym mieście czujesz się lepiej - w Amsterdamie czy Barcelonie?
W obu czuje się fantastycznie i z obydwoma jestem mocno związany. Barcelona - poza tym, że jest to piękne miasto - ma jedną przewagę nad Amsterdamem: tutaj przez 9-10 miesięcy w roku świeci słońce. W Amsterdamie często pada deszcz. Ale dla mnie liczy się to, czy w danym mieście mieszka się dobrze mnie i mojej rodzinie. A zarówno Barcelona, jak i Amsterdam spełniają moje oczekiwania.

Masz żal do Rivaldo, że odszedł do Milanu? Tworzyliście świetny duet.
Na pewno żałuję, że nie możemy nadal grać razem. Ale czy byłem na niego wściekły? Bardziej rozczarowany. To była jego decyzja, którą podjął sam. Dobrze wiedział, co robi i co jest dla niego najlepsze. Taki jest futbol - ludzie stale zmieniają miejsca pracy i przenoszą się z jednego klubu do innego. To normalne w tym zawodzie.

Co najbardziej zdenerwowało cię w odejściu Rivaldo?
To, że klub nie musiał się zgodzić. Rivaldo miał jeszcze ważny kontrakt i gdyby ludzie w Barcelonie uparli się to musiał by zostać. Tak powinno się stać. Nonsensem było pozbywanie się wartościowego gracza, skoro mógł nadal występować w naszej drużynie.

Czy oglądając Mundial w Korei i Japonii pomyslałeś: gdybyśmy tam grali, wrócilibyśmy do domu z Pucharem Świata?
Mnóstwo razy! Oczywiście - łatwo jest mówić po zakończeniu turnieju, że moglibyśmy spokojnie sięgnąć po laur. Tak sobie jednak myślę, że gdybyśmy tam pojechali, to mielibyśmy duże szanse na wygranie mundialu. Nasza reprezentacja była i nadal jest jedną z najlepszych na świecie. Jedne nieudane eliminacje nie są w stanie tego przekreślić.

Czy przegrane eliminacje do mistrzostw świata to największe rozczarowanie w twojej karierze?
Bez dwóch zdań. Cholera - uwierz mi, to było fatalne uczucie, którego nie chcę przeżyć już nigdy więcej.

Czy fatalny występ reprezentacji Polski na mistrzostwach świata był dla ciebie zaskoczeniem?
Nie ukrywam, że tak. Myślałem, że macie silniejszy zespół. Ale nie tylko wy zawiedliście. Te mistrzostwa generalnie nie wyszły zespołom, na które stawiali fachowcy. Doszło do wielu niespodzianek i sensacji. Zobacz, co stało się z Francją oraz Argentyną. A Anglia - myślisz, że oni byli zadowoleni z tego, że doszli tylko do ćwierćfinału? Jestem pewien, że nie! Spośród faworytów jedynie Brazylia sprostała wyzwaniu i zasłużenie wywalczyła Puchar Świata.

Polska musi ci się kojarzyć bardzo miło. Ostatnio dwukrotnie w odstępie roku przyjeżdżałeś tutaj na mecze eliminacji Ligi Mistrzów z Wisła Kraków oraz Legią Warszawa i cieszyłeś się z łatwych zwycięstw. Fajnie się jedzie do kraju, w którym wygrywasz bez większego stresu?
Najważniejsze, że wygraliśmy oba mecze, bo spotkania wyjazdowe zawsze są niepokojące. Nigdy nie wiesz, czego się spodziewać w kraju, którego nie znasz i na stadionie, na którym wcześniej nie grałeś. Takie zwycięstwa nie przychodzą więc łatwo i zupełnie bez stresu. W porządku - akurat w Krakowie i w Warszawie swój cel osiągneliśmy bez szczególnie wielkich problemów. Ale przed meczem przeżywaliśmy równie wielkie emocje, jak przed każdym innym meczem.

Jakie cele stawiasz przed sobą?
Chce osiągnąć sukces z Barceloną, bo ostatnio nie wiodło się nam najlepiej. Mam dużą ochotę na zdobycie mistrzostwa Hiszpanii i wygranie, po raz drugi w karierze, finału Ligi Mistrzów. Zresztą - będę zadowolony nawet, gdy wywalczę tylko jedno z tych trofeów.

Czy miałeś okazję poznać osobiście któregoś polskiego piłkarza?
Niestety nie. Szkoda, że minąłem się z Jerzym Dudkiem, który zrobił w Holandii wielką karierę. Gdy on trafił do Feyenoordu Rotterdam, ja właśnie wyjechałem z Ajaxu Amsterdam do AC Milan. Wiem, że teraz świetnie sobie radzi w Liverpoolu i bardzo go cenię. Zresztą już występując w Feyenoordzie zwrócił moją uwagę. Wiedziałem, że zrobi wielką karierę.

Jak uważasz - czym zajmowałbyś się, gdybyś z pewnych przyczyn nie mógł grać zawodowo w piłkę?
Na pewno zostałbym przy sporcie. Nie wiem, co robiłbym dokładnie, ale pewnie realizowałbym się w innej dyscyplinie. Uwielbiam koszykówkę. Jestem wielkim fanem ligi NBA i regularnie oglądam transmisje z jej spotkań. Myślę, że gdybym nie został piłkarzem, to zdecydowałbym się na karierę zawodowego koszykarza. Wtedy jednak wyjechałbym do Stanów, gdyż europejska koszykówka nie ma w sobie tej magii co spotkania NBA. Mam nadzieję, że byłbym dobry.

Co cenisz sobie bardziej - sukces w europejskich pucharach czy pokonanie Realu Madryt w meczu ligi hiszpańskiej?
Wygranie meczu z Realem zawsze ma szczególny smak. Zwłaszcza kiedy spotkanie odbywa się na Nou Camp i nasz sukces świętuje ponad 100 tysięcy kibiców. Lubię sprawiać im przyjemność, a wiem dobrze, że nic nie wprawia ich w lepsze samopoczucie niż pokonanie Realu. Jako sportowiec z wielkimi ambicjami zawsze staram się jednak stawiać sobie wyższe cele. Czyli: wygrać ligę albo puchar, a nie tylko cieszyć się z pojedynczego zwycięstwa.

Ostatnio stałeś się bardzo spokojnym i dojrzałym facetem, który najchętniej spędza czas w domu, u boku najbliższych. Kiedyś bywało inaczej.
To przeszłość. Kocham swoją rodzinę i staram się poświęcać jej jak najwięcej czasu. Mam trójkę wspaniałych dzieci - dwóch synów oraz córkę. Oczkiem w głowie jest najmłodszy, kilkumiesięczny Ruben, który już chodzi na każdy mecz i dopinguje swojego tatę. Łatwo go można poznać po tym, że nosi moją koszulkę z numerem "9" i napisem "Daddy". To moja największa pociecha.

Jak reagujesz na opinie, że zawodowi piłkarze zarabiają teraz za dużo?
Zarabiamy tylko tyle, ile ktoś chce nam zapłacić. Sami sobie takich kontraktów nie wymyślamy. To wszystko.

Kilka miesięcy temu mówiło się o tym, że wkrótce odejdziesz z Barcy. Ty jednak zostałeś, choć ponoć miałeś ofertę z Newcastle United.
O zainteresowaniu ze strony Newcastle słyszałem już kilka lat temu. Przyznam szczerze, że niepokoiły mnie pogłoski o tym, że Barca chce mnie sprzedać. Z drugiej strony Barcelona jest tak wielkim klubem, że jak działacze będą kupić nowego napastnika, to po prostu tak zrobią i nic mi do tego.

Rozmawiał Marcin Harasimowicz, Playboy nr 5 z 2003 roku

 

Zobacz także...

 


 


 Copyright © Oranjefan.pl 2001-2006
Wykonanie inti.pl
Home |  Wiadomości |  Mecze |  Kadra |  Trenerzy |  Historia |  Eredivise |  Kibice |  Linki |  Forum |