Opera

Polsko-Niderlandzkie Stowarzyszenie Kulturalne

Czy ktoś przegrywa piękniej niż Holendrzy?

Jego pierwszy krok w dorosły futbol to było prawdziwe wejście smoka. Dopiero za miesiąc kończył 18 lat, a już zdjęcie, na którym wznosi Puchar Europy, obiegło świat. Płaczący Patrick Kluivert, obejmowany z wdzięcznością przez schodzącą ze sceny legendę (Franka Rijkaarda) stawał się symbolem młodych wilków z Ajaksu. Na Patricka spłynął deszcz zachwytów, bo to przecież jego strzał w 86. min dał zespołowi z Amsterdamu historyczny triumf nad Milanem.


Niedługo po tym młode wilki poszły w świat głodne pieniędzy i sławy. Talentu i umiejętności miały dość, by głód zaspokoić.


Minęło dziewięć lat. Ten czas zmienił genialnych chłopców w dojrzałych mężczyzn. Holenderskie wilki spotykają się już tylko na meczach kadry. Mają za sobą porażkę w półfinale mistrzostw świata 1998 (na karne z Brazylią), przegraną w półfinale Euro 2000 (na karne z Włochami), a na deser klęskę w eliminacjach ostatniego mundialu. Jeśli cofnąć się do generacji największego z holenderskich geniuszy Johana Cruyffa, można dodać do tej listy dwie porażki w finałach mistrzostw świata 1974 i 78. No i będziemy mieli obraz holenderskiego futbolu: wielkich możliwości, zmarnowanych szans - radosnego i beztroskiego jak kolor pomarańczy. Mistrzostwo Europy zdobyte w 1988 roku w Niemczech przez pokolenie Rijkaarda jawi się jak wyjątek.


"Wszyscy jesteśmy bezkompromisowi jak nasi piłkarze. Grają tak, by świat ich podziwiał, grają tak, jak czują, kochają, umieją i chcą, bez względu na wynik. A jeśli ktoś uprze się, żeby podstępem zagrodzić im drogę na szczyt, niech bierze to na swoje sumienie" - te zdania o mentalności Holendrów napotkałem w pewnym dość luźnym tekście pani socjolog z Amsterdamu.


Zaintrygowało mnie słowo "bezkompromisowość". Już widzę, jak na jego dźwięk w tekście o reprezentacji Holandii najpoważniejsi kibice tarzają się ze śmiechu. Któż piękniej, bardziej spektakularnie przegrywa swój talent, swoje szanse niż drużyna w pomarańczowych kolorach?


Niemal wszyscy, którzy kochają piękny futbol, płaczą nad Holendrami. Bo co to za strata dla piłkarskiej estetyki, gdy odpadają z turnieju pokonywani przez rywali hołdujących brzydkiemu, "podstępnemu" futbolowi, który ma jeden cel: za wszelką cenę zwyciężać. Holendrzy za wszelką cenę chcą przede wszystkim jednego - zachować swój styl. Na boisku poruszają się tak, jakby kierował nimi system ekspertowy, prą do przodu bez względu na to, czy rywalem jest San Marino, czy Brazylia. I w tym właśnie są bezkompromisowi.


W półfinale mundialu we Francji de Boer, Davids, Seedorf, Kluivert i spółka wzięli na siebie ciężar gry w ataku pozycyjnym i nawet stworzeni do tego brazylijscy żonglerzy mogli pozwolić sobie na luksus gry z kontry. "Nie, nie mogliśmy grać inaczej, nie mogliśmy cofnąć się i czekać. Mamy swój styl i jesteśmy mu wierni" - tłumaczył mi bramkarz Barcelony Ruud Hesp, kiedy wspominaliśmy tamten mecz.


Właśnie Barcelona była klubem, który najszerzej otworzył drzwi przed wilkami z Ajaksu. Nabrała holenderskiego stylu i... popadła w kryzys, z którego wydobywa się dopiero dziś. Bo dla Holendrów futbol to zabawa, a dla niektórych wręcz zajęcie, gdzie zdobywa się środki, żeby się bawić. Do nich należą Patrick Kluivert i Marc Overmars, których kierujący dziś Barcą Frank Rijkaard zdecydował się usunąć ze składu. Ten legendarny Rijkaard, który dziewięć lat temu w Wiedniu z wdzięcznością obejmował Patricka!


Kluivert, z pensją 5 mln euro rocznie, "błysnął" sportową złością, oznajmiając, że nie odejdzie z klubu, nawet gdyby miał cały sezon spędzić w rezerwie (Barcelona będzie musiała go finansować, bo ma jeszcze ważny kontrakt). To znaczy, że wilk jest dziś głodny wyłącznie pieniędzy. I to w wieku 27 lat!


Ale Patrick, który od paru lat zajmuje się trwonieniem swojego potencjału, ma go jednak aż tyle, że Dick Advocaat zdecydował się zabrać go na Euro 2004. To, co zrobi z resztką swoich szans, najbardziej zależy od niego. Może je sprzedać, rozmienić na drobne, zmarnować do końca. A Europa znów zjednoczy się w smutku nad porażką w pomarańczowym stylu?


Dariusz Wołowski, Gazeta Wyborcza 2004-06-12

 

 


 


 Copyright © Oranjefan.pl 2001-2006
Wykonanie inti.pl
Home |  Wiadomości |  Mecze |  Kadra |  Trenerzy |  Historia |  Eredivise |  Kibice |  Linki |  Forum |