Po pierwszych 45-ciu minutach, z Holendrów najlepszy był Heineken w najnowszej swojej reklamie emitowanej w przerwie meczu. Gdy podarujemy sobie złośliwości, to na wyróżnienie jeszcze zasłużył van Persie oraz Dirk Kuyt. Zarówno w tym meczu jak i w spotkaniu z Kamerunem niepokoi słaba gra drugiej linii, a precyzyjniej trzebaby napisać - jej brak. Rezygnacja z usług Davidsa i Seedorfa, nieobecność van der Vaarta jest narazie aż nadto widoczna. Van Bommel do spółki z Landzatem, w mojej ocenie nigdy nie powinni być uhonorowani zaszczytem przywdziania pomarańczowej koszulki. Sneijder to wciąż nie ten sam piłkarz z pamiętnego meczu ze Szkocją. Stara się, jest aktywny, ale zdarzało mu się za dużo niedokładnych zagrań. Po jednym z nich mogło dojść do utraty bramki. Słaba postawa tej formacji spowodowała, że nie mogło być mowy narzuceniu swoich warunków gry, do czego Holendrzy nas już przyzwyczaili. Niemrawa gra w środku pola wpływała na postawę obrońców. Brakowało zdecydowanych wyjść do przodu. Momentami tylko mogliśmy cieszyć oczy składnymi akcjami.
Druga część meczu z Meksykiem to na szczęście już inna postawa zespołu Oranje. Efekt: dwie dające zwycięstwo bramki. Za sprawą aktywnego Kuyta (w tym meczu kapitana) oraz odważniejszej gry bocznych obrońców Holendrzy stworzyli sobie parę niezłych okazji do zdobycia kolejnych bramek. Żal zwłaszcza okazji jaką zmarnował Rayan Babel nie trafiając do pustej bramki.
W jakim składzie zagra drużyna Holandii na mistrzostwach, co wykombinuje Van Basten? Pytania te są o tyle uzasadnione, że obserwując grę Pomarańczowych nie widzę jej bez ofiarnego, walczącego Dirka Kuyta, a przecież w poprzednim meczu napastnik ten przesiedział prawie całe spotkanie na ławce, będąc zmiennikiem Van Nistelrooya. Trudno oczekiwać, by trener nie dał grać swojemu najbardziej doświadczonemu napastnikowi.
Dla wielu z nas skład kadry jest sporym zaskoczeniem. Odnoszę wrażenie, że w swych śmiałych decyzjach Marko Van Basten zatrzymał się w połowie drogi. Ppowołania powinni chyba otrzymać Ron Vlaar, Urby Emanuelson, a z całą pewnością Huntelar, który z powodzeniem mógłby zastąpić Venggora of Heseelinka.
Obserwując mecze z Kamerunem i Meksykiem zauważa się, że Holendrom "idzie" gra, kiedy grają z pełnym zaangażowaniem i stosują presing na całym boisku. Kiedy słabną, sami naciskani gubią się i za często faulują. I tu pytania: co z druga linią? Jak zagra Robben, w pierwszym sparingu mało efektywny? Czy wytrzymają trudy turnieju, grając z takim pressingiem. Sporo krytycznych uwag, stąd uzasadnione pytanie w tytule.
Pozdrawiam W.M.