
Gianluca Vialli i Gabriele Marcotti napisali książkę, w której udowadniają, że charakter narodowy wyraża się także na boisku piłkarskim. Nie jest to jednak kolejny podręcznik dla trenerów, ale fascynująca lektura pełna kulturowych i historycznych refleksji. Choć autorzy często cytują takie znakomitości jak Sven-Goran Eriksson. Marcello Lippi, Alex Ferguson, Jose Mourinho, Arsen Wenger to o wiele bardziej interesujące są objaśnienia futbolu i narodowego ducha, przy pomocy Dantego, Machiavellego, Kartezjusza i Szekspira.
Vialli w swej długiej karierze grał w klubach włoskich a piłkarską emeryturę zaliczył w Chelsea. W Anglii zbierał też pierwsze dośWiadczenia trenerskie. Interesują go zatem różnice miedzy futbolem w wydaniu kontynentalnym i wyspiarskim. Choć o Holandii nie ma tu słowa, książka może być dobrym uzupełnieniem "Brilliant Orange" Davida Winnera . Wszak każdy kibic Pomarańczowych ma porachunki z Makaroniarzami.
Literacką genezę różnic między Anglikami a resztą piłkarskiej Europy podaje Arsene Wenger. Bohaterowie angielskiej klasycznej literatury np. Hamlet to bohaterowie tragiczni, targani namiętnościami, które utrudniają racjonalny osąd. Jest za to miejsce na honor i szaleństwo.
Francuzi wychowywani są na Kartezjuszu, a Włosi na Machiavellim. Ten ostatni zwłaszcza uważany jest za zwolennika wyrachowania i sprytu. Najważniejsze jest zwycięstwo, obojętnie jakimi środkami osiągnięte. Ponieważ wszyscy wyznają te zasady, Włoch ciągle obawia się zasadzki. Nic zatem dziwnego, że przyjmuje postawę defensywną i czeka cierpliwie na swoją szansę.
Te dwie postawy wyznaczają charakter narodowy. Brytyjczyk idzie na wojnę, żeby atakować i wygrać albo polec z honorem, a Włoch myśli raczej o ucieczce. Dlatego Brytyjczycy uważani są za ludzi, dla których zasady są święte, a Włosi - za oszustów i kombinatorów. Machiavelli i Szekspir nie zajmowali się wprawdzie sportem, ale ich przemyślenia i bohaterowie, których stworzyli, znakomicie wyjaśniają także różne filozofie gry w piłkę nożną. Gdyby Machiavelli był trenerem, wymyśliłby "catennacio"! Nie ma sensu atakować i marnować siły. Lepiej poczekać na błąd rywala. Kiedy się odsłoni, wtedy wystarczy jedna zabójcza kontra.
Machiavelli w "Księciu" pisze, że przed walką trzeba poznać słabe strony przeciwnika. Dlatego trenerzy we Włoszech tak poważnie traktują taktykę. Dla Anglików odprawa taktyczna przed meczem to katorga, Włosi i Francuzi słuchają trenerów z wypiekami na twarzy.
Włoskie skłonności do symulowania, prowokacji i oszustwa Vialli też przypisuje Machiavellemu, który uczy, że walkę można wygrać jeszcze zanim do niej dojdzie przy pomocy oszustwa. Jest ono dopuszczalne, ale tylko wtedy, gdy zyski są większe niż straty, a sam mało chwalebny uczynek nie zostanie ujawniony. Jakże to różna postawa od Hamleta, który długo roztrząsa moralne dylematy.
Autorzy pokazują te różnice na przykładzie ostatniego wielkiego meczu między włoską a angielską drużyną, czyli finału LM w 2005 roku. Dlaczego AC Milan przegrał z FC Liverpool, choć prowadził do przerwy 3:0? We Włoszech drużyna przegrywająca 0:2 przestaje niemal grać. Mecz jest przegrany i trzeba oszczędzać siły. Piłkarzom Milanu nie mogło się zmieścić w głowie, że Liverpool w drugiej połowie będzie jeszcze walczyć.