Opera

Polsko-Niderlandzkie Stowarzyszenie Kulturalne

Holandia - Austria 3:1

data: 2003-09-06


Elimiacje ME 2004
Rotterdam, stadion Feyenoord
HOLANDIA - AUSTRIA 3:1
Holandia: van der Sar, Reiziger, Frank de Boer, Stam, Zenden (46' Overmars), van der Meyde (71' Robben), van Bommel, Cocu, Davids (46' van Hooijdonk), van der Vaart, Kluivert
Austria: Thomas Mandl, Martin Hiden, Anton Ehmann, Emanuel Pogatetz, Ernst Dospel, Rene Aufhauser, Markus Schopp, Thomas Flögel, Andreas Ivanschitz (84' Matthias Dollinger), Eduard Glieder (65' Roland Kirchler), Roland Kollmann (65' Mario Haas)
Gole: van der Vaart 30', Kluivert 60', Cocu 64' - Pogatetz 34'
Żółta kartka: Ehmann
Sędzia: Eric Poulat (Francja)
Widzów: 47 000

Gdyby relację zawęzić tylko do drugiej połowy, to wówczas moglibyśmy być niezmiernie zadowoleni z postawy naszych pupili. A tak kibice na rotterdamskim De Kuip i my przed telewizorami oglądaliśmy dwie "Holandie".

Koszmarne 30 minut pierwszej połowy to: Pomarańczowi grający piłkę schematyczną, nudną, wręcz beznadziejną. Powodem takiej postawy drużyny było jej niefortunne ustawienie, oraz chyba nie najlepsza dyspozycja Zendena i Davidsa. Akurat ci dwaj piłkarze byli odpowiedzialni za lewą stronę boiska. Davids nie tak bojowy jak zwykle, niedokładny, rzadko konstruował akcję po której mogłoby dojść do groźnej sytuacji pod bramką Mendla. Zenden ustawiony na pozycji lewego obrońcy, pozbawiony wsparcia ze strony pomocnika Juventusu kurczowo trzymał się swej pozycji nie zapuszczał się pod bramkę przeciwnika. Gra Holendrów ograniczała się do nieustannych wrzutek na prawe skrzydło gdzie aktywny van der Meyde czynił próby przedarcia się na pole karne rywala. Niestety był często faulowany lub "łapany" na spalonym. Austriacy nastawieni na defensywę, ograniczający się jedynie do skromnych akcji zaczepnych, stanowili jednak zaporę nie do przejścia dla wybitnie nieporadnych, usztywnionych, grających bez polotu piłkarzy holenderskich. Holendrzy, co już jest już tradycją zmuszeni zostali do rozgrywania ataku pozycyjnego. W tej fazie gry razili brakiem szybkości, a momentami brakiem zgrania, co mogło się wydawać dziwne - wszak wiele razy występowali niemal w identycznym składzie. Van der Sar był prawie bezrobotny po drugiej stronie boiska podobnie, golkiper gości również nie miał częstych okazji do popisu. Jedynie van Bommel i van der Meyde sprawdzili jego umiejętności. Zdobycze gospodarzy to spora ilość rzutów rożnych, z których nic nie wynikało. Holendrzy osiągnęli sporą przewagę, lecz zamiast udokumentować to bramką to doprowadzili nas, kibiców, i trenera Dicka Advocaata do wściekłości.

Trener widząc nieskładną grę swoich podopiecznych polecił rozgrzewkę Overmarsowi. To chyba podziałało na Pomarańczowych, bo nareszcie spróbowali zagrać szybciej i nie szablonowo. Po kolejnej wrzutce de Boera, lecz już nie na prawe skrzydło, ale do stojącego na 16-stce Kluiverta, ten odegrał piłkę głową do van der Vaarta który wspaniałym zwodem oszukał obrońcę i strzelił w "okienko", zdobywając kapitalną bramkę. Wreszcie po 30 minutach gry mogliśmy zawyć z uciechy: 1:0! Uczucie ulgi jakiego doznaliśmy musiało udzielić się chyba również i samym piłkarzom, bo już cztery minuty później przeciwnik wykorzystuje błąd w ustawieniu obrony holenderskiej. Wydawałoby się niegroźny rzut wolny (ok. 30 metrów), stojący w niewielkiej odległości od bramki van der Sara napastnik gości otrzymał idealne podanie na główkę i z bardzo ostrego kąta oddał strzał na bramkę. Bramkarz piłkę sparował, lecz nie na tyle skutecznie aby zażegnać niebezpieczeństwo. W sporym zamieszaniu największym sprytem wykazał się Emanuel Pogatetz. Mecz ponownie stał się kiepskim widowiskiem. Gdyby nie kapitalny gol młodziutkiego van der Vaarta, to jak najszybciej chcielibyśmy zapomnieć o pierwszej odsłonie pojedynku.

Druga część meczu to zgoła inny obraz – inna Holandia! W przerwie, w szatni musiało być bardzo burzliwie. Na murawie pojawiają się Mark Overmars i Pierre van Hooijdonk, zastępujący Davidsa i Zendena. Zmiennicy wnoszą do gry zespołu wiele nowego, przegrupowana drużyna nareszcie zaprezentowała futbol jakiego oczekiwali kibice. Tak potrzebne trzy punkty wymusiły na Holendrach ultraofensywne ustawienie. Od 46. minuty Pomarańczowi grają trójką w obronie – Cocu przypadła rola lewego obrońcy. Z zadania wywiązał się znakomicie. Holendrzy zepchnęli Austriaków do głębokiej obrony, na lewym skrzydle szalał Overmars. Był nie do upilnowania, raz po raz inicjował rajdy. Po jego dośrodkowaniach dochodziło do spięć pod bramką rywala. Dwukrotnie przed szansą zdobycia gola był van Hooijdonk ,lecz po jego strzałach z rzutów wolnych piłka, ocierając się o mur obrońców, mijała cel. Pozostali zawodnicy przeszli metamorfozę, grali z ogromną determinacją, bronili już na połowie przeciwnika. Pressing przyniósł szybko skutek. W 60. minucie van Bommel odzyskał piłkę na środku boiska, podał prostopadle do Kluiverta znajdującego się w polu karnym, a ten świetnym zwodem uwolnił się spod opieki obrońcy i będąc w trudnej sytuacji posłał piłkę tuż obok atakującego go bramkarza. Pomarańczowi już nie popełnili błędu z pierwszej połowy, nacierali, nadal stwarzali świetne okazje do podwyższenia rezultatu. Zdobywcą gola mógł być van der Meyde, lecz nie dość dobrze opanował piłkę i będąc praktycznie sam na sam z bramkarzem oddał niegroźny strzał. Ponownie swą szansę otrzymał van Hooijdonk tym razem jednak świetnie wykonany rzut wolny obronił bramkarz. Przy odrobinie więcej szczęścia szarża Overmarsa środkiem boiska mogłaby zakończyć się sukcesem. Z kolei van der Vaart bliski był pokonania golkipera gości, jego silny strzał z bliskiej odległości wybronił Mandl, wybijając piłkę na rzut rożny. Obrońcy Austriaccy zaabsorbowani przez van Hoijdonka i Kluiverta nie byli w stanie przeszkodzić Philipowi Cocu w oddaniu precyzyjnego strzału głową. 3:1!!! Na trybunach zapanowała radosna atmosfera, gromkie śpiewy. Doskonale grający team pozwalał kibicom wierzyć że dość wysokie prowadzenie zostanie utrzymane. Holendrzy do końca meczu nie zwalniali tempa, mogli pokusić się o jeszcze korzystniejszy wynik. W tym czasie przeciwnik stworzył tylko jedną naprawdę groźną sytuację. Po kiksie Stama zrobiło się gorąco. Poza tą niefortunną interwencją Jaap Stam był bezbłędny, zwłaszcza w pierwszej połowie kiedy ratował zespół z nie lada tarapatów.

Już wkrótce mecz decydujący o awansie do ME na Holandię czeka nie byle jaki przeciwnik. Czesi są zespołem bardzo groźnym, będącym w doskonalej formie, "Oranje" chcąc osiągnąć sukces w starciu z nimi muszą zaprezentować grę tę jaką zaprezentowali w drugiej części, o pierwszych 45-ciu minutach należy jak najszybciej zapomnieć. Trener Austriaków Hans Krankl po meczu powiedział, że jeśli Austriacy kiedykolwiek mogli wygrać lub zremisować z Holendrami, to było to właśnie dzisiaj...

Pozdrowienia W.M.

Tabela grupy III
Mecze Punkty Gole
Czechy
6
16
17:2
HOLANDIA
6
16
14:3
Austria
7
9
10:11
Mołdawia
6
3
3:13
Białoruś
7
3
3:18
 

 


 


 Copyright © Oranjefan.pl 2001-2006
Wykonanie inti.pl
Home |  Wiadomości |  Mecze |  Kadra |  Trenerzy |  Historia |  Eredivise |  Kibice |  Linki |  Forum |