21.06.2006 Frankfurt, Commerzbank-Arena.
HOLANDIA - ARGENTYNA 0:0
Holandia: van der Sar, Jaliens, Boulahrouz, Ooijer, de Cler, Sneijder (86' Maduro), van der Vaart, Cocu, Kuyt, van Nistelrooy (56' Babel), van Persie (67' Landzaat).
Argentyna: Roberto Abbondanzieri, Nicolas Burdisso, (24' Fabricio Coloccini), Roberto Fabian Ayala, Gabriel Milito, Leandro Cufre, Esteban Cambiasso, Javier Mascherano, Maxi Rodriguez, Juan Roman Riquelme (80' Pablo Aimar), Carlos Tevez, Lionel Messi (70' Julio Cruz).
Żółte kartki: Kuyt, Ooijer, de Cler - Cambiasso, Mascherano
Sędzia: Luis Medina Cantalejo
Widzów: 48 000
Klasyk bez błysku! Spotkanie, które miało być ozodobą fazy grupowej rozczarowało. Mecz był zacięty, ale na pewno nie tak dramatyczny jak spodziewano się po obu potęgach. Być może na dyspozcję Holendrów wpłynęła obecność na trybunach następcy tronu księcia Willema z małżonką Maximą, która pochodzi z... Argentyny. Obie drużyny miały już zapewniony awans i na boisku było widać oszczędzane sił. To był mecz z rodzaju tych, które uwielbiają obserwować trenerzy, teoretycy futbolu. Czasami miałem wrażenie, jakby obie drużyny umówiły się na trenowanie wybranych aspektów gry. Najpierw Argentyna ćwiczy atak pozycyjny a obrońcy holenderscy doskonalą przeszkadzanie, potem zmiana - Holendrzy zamykają Argentynę w hokejowym zamku, itd. Niestety mecz potwierdził wszystkie dotychczasowe słabości Oranjes. Druga linia nie potrafi dłużej przytrzymać piłki i skonstruowac akcji środkiem boiska. Już wiadomo, że van der Vaart nie stanie się receptą na "całe zło". Co więcej, można chyba powiedzieć, że jego zabranie na MŚ było błędem. Zawodnik po dwóch ciężkich kontuzjach nie odbudował jeszcze nawet formy fizycznej a co dopiero mówić o "czuciu" piłki.
W 8 minucie do Cambiasso prostopadle podawał Messi i tylko wślizg Khalida Boulahrouza zapobiegł wyjściu pomocnika Interu na czystą pozycję. W 16 minucie niebezpieczny strzał na bramkę oddał Carlos Tevez. Zawodnik Corinthians zszedł do środka i z linii pola karnego strzelił lewą nogą w "długi" róg. Niewiele się pomylił i gdyby piłka trafiła w światło bramki, van der Sar mimo efektownej parady, zostałby pokonany. Za chwilę zrewanżowali się Pomarańczwowi. Kuyt w swoim stylu wywalczył piłkę w starciu z Burdisso, wszedł z lewej strony w pole karne Argentyńczyków i strzelił z sześciu metrów z ostrego kąta. Abbondanzieri instynktownie wybił piłkę na róg. Szkoda, że Dirk nie zauważył dobrze ustawionego na 7 metrze van der Vaarta.
Podobnie jak w meczu z Serbią i Czarnogórą, Argentyńczycy nie spieszyli się zbytnio z atakami. spokojnie rozgrywali piłkę a kiedy rywal wydawał się już uspiony, przyspieszali. Obrońcy holenderscy spisywali się jednak bez zarzutu. Bardzo dobrze wypadli Boulahrouz i de Cler. W swoim drugim meczu w reprezentacji próbę ogniowa przechodził Kew Jaliens, któremu sporo problemów sprawiał Tevez. Spokojem i pewnością siebie imponował Ooijer. Po faulu na obrońcy PSV Holendrzy powinni mieć rzut karny. Zapaśnicze chwyty, które zakładał mu Coloccini w polu karnym, długo powtarzane były w przerwie meczu. Wcześniej faulowany był w polu karnym van Nistelrooy. W 27 minucie Holendrów uratował słupek. Po rzucie wolnym Riquelme z lewej strony, Boulahrouz uprzedzając Teveza omal nie wbił "swojaka". Chwilę później fantastyczny strzał z dwudziestu metrów oddał Maxi Rodriguez. Piłka minęła bramkę Van der Sara w odległości pół metra. Po pięciu minutach ten sam piłkarz trafił w boczną siatkę po pięknym zagraniu Messiego.
Potem inicjatywę przejęli Holendrzy, ale ich akcje nie przynosiły strzałów na bramkę Argentyny. Coloccini, który zastąpił kontuzjowanego Burdiasso słabo radził sobie z dynamicznym Kuytem. Niestety, można już chyba powiedzieć, że z formą na MŚ nie trafił van Nistelrooy. Smutno było potrzeć, jak Ruud błąka się po boisku. Najwyraźniej siedzenie na ławie w Manchesterze podminowało jego pewność siebie i zaufanie do własnych umiejętności. Nieco gorzej, niż w poprzednich meczach wypadł van Persie, ale trzeba przyznać, że Cufre był najlepszym z dotychczasowych rywali Holendra.
W 2 połowie Argentyńczycy więcej strzelali z dystansu. W 52 minucie Messi tak zaabsorbował obrońców i pomocników Holandii, że zrobiło się miejsce dla Riquelme. Zawodnik Villareal strzelił płasko w długi róg bramki van der Sara, ale do szczęścia zabrakło mu kilkunastu centymetrów. Chwile później w okienko bramki celował Rodriguez. W 73. minucie po efektownym dryblingu potężnie strzelił Tevez. Najlepszą okazję na strzelenie gola miał Philip Cocu. W zamieszaniu po rzucie rożnym, strzelił mocno, ale Abondanzierri zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. Szkoda, że Cocu, rozgrywający 100 mecz w reprezentacji nie uczcił golem jubileuszu. Strzały z dystansu Sneijdera i van der Vaarta były niedokładne. Szczęścia próbował także Ryan Babel wprowadzony za van Nistelrooya.
Rywalizację w grupie C obie drużyny zakończyły z siedmioma punktami na koncie. Dzięki lepszemu bilansowi bramek Argentyńczycy zajęli pierwsze miejsce i w 1/8 finału zagrają z Meksykiem. Holandia zagra z Portugalią, który wygrała grupę D.
Po meczu powiedzieli:
Marco van Basteni: Argentyna kilkakrotnie postawiła nas pod ścianą. W drugiej połowie chwilami udało nam się dominować na boisku. Jeśli uda nam się dodać trochę piłkarskiej jakości i skuteczności będzie to oznaczało, że przyszedł dla nas czas zwyciężania.
Jose Peckerman: Wiedzieliśmy, że to będzie ciężki mecz. Mogliśmy wygrać, ponieważ mieliśmy lepsze okazje. Należało je wykorzystać. To normalne, że po kilku zmianach w składzie zespół miał problemy ze złapaniem odpowiedniego rytmu.
Edwin van der Sar: Nie jestem zadowolony. Chcieliśmy wygrać grupę, ale Argentyna uniemożliwiła nam to zadanie. W drugiej połowie zagraliśmy lepiej i mieliśmy kilka okazji. Cieszę się, że zachowałem czyste konto i wyrównałem rekord 112 występów w reprezentacji kraju.
Carlos Tevez: Jedyne czego nam dziś brakowało to gole. Wszystko robiliśmy odpowiednio, ale z niewyjaśnionych przyczyn nie zdołaliśmy zdobyć bramki.
Marek Bieńczyk napisał w Tygodniku Powszechnym: "W pewnym sensie było to najświetniejsze dotąd spotkanie mistrzostw; beztroska, wirtuozerska galopada po całym boisku, fenomenalne tempo, kosmiczne kiwki, o jakich nawet politykom się nie śniło. Jednocześnie był to w pewnym sensie mecz nie do oglądania, nadto przesuwający sztukę użytkową w stronę sztuki pięknej".