Opera

Polsko-Niderlandzkie Stowarzyszenie Kulturalne

Philip Cocu

Philip Cocu w meczu Vitesse - Ajax w 1995 roku
Cocu w barwach FC Barcelona
Cocu w meczu PSV - AC Milan, półfinał LM w 2005 roku
Cocu w meczu Holandia - Francja na ME 2000

Urodził się w Eindhoven, ale już po 2 latach jego rodzice, Peter i Rina, przeprowadzili się do małego miasteczka nieopodal Arnhem. Jego ojciec był bramkarzem w amatorskiej drużynie i zawsze zabierał całą rodzinę na mecze swej drużyny. Dlatego chyba piłkę zaczął kopać bardzo wcześnie - rodzice mówią, że gdy tylko nauczył się chodzić! Wygląda na to, że tradycje rodzinne zostaną zachowane, ponieważ syn Phillipa - Raoul zachowuje się całkiem podobnie.


W wieku 6 lat rozpoczął marsz ku karierze profesjonalnego piłkarza w lokalnym klubie. Choć urodził się w Eindhoven nie kibicował wtedy PSV. Klubami jego dzieciństwa były Ajax Amsterdam, FC Barcelona i Manchester United. Pierwszym poważnym klubem, w którym występował była amatorska drużyna AFC '34, występująca w najwyższej lidze amatorskiej w Holandii. Jego talent dostrzegli szybko trenerzy AZ '67 Alkmaar, grającego wtedy w II lidze. Przez rok występował w drużynie młodzieżowej, później został przeniesiony do drugiej drużyny. Wtedy to, w w ieku 17 lat podpisał swój pierwszy zawodowy kontrakt. "To było bardzo ekscytujące. Byłem bardzo młody a grałem już w profesjonalnej drużynie. Występowałem tam przez 1,5 roku a mój pierwszy sezon zakończyliśmy na 6 miejscu, co było wielkim osiągnięciem. Nie mogłem tam jednak zostać, gdyż zgłosili się do mnie działacze Vitesse Arnhem".


Pod koniec drugiego roku gry w klubie z Alkmaar, przeniósł się więc do Arnhem. Był to dla niego wielki sportowy awans. Vitesse właśnie powróciło do Eredivisie i jako beniaminek, zajmując 4 miejsce, zakwalifikował się do rozgrywek Pucharu UEFA. Niestety w pierwszym meczu dla nowego klubu przeciw Sparcie Rotterdam złamał prawą nogę. Wrócił dopiero na ostatnich 8 meczów, ale wciąż borykał się z problemami zdrowotnymi. W następnych sezonach było znacznie lepiej. Vitesse regularnie kończyło rozgrywki ligowe w czołowej piątce i kwalifikowało się do pucharów europejskich. Czterokrotnie jego klub walczył o Puchar UEFA (w sezonie 1992-93 Vitesse w III rundzie uległo w dwumeczu Realowi Madryt 0:1, w następnym sezonie nie sprostało Norwich City, rok później lepsza okazał się AC Parma). "Mieliśmy świetną drużynę i graliśmy atrakcyjny, ofensywny futbol. Kiedy jesteś młodym chłopakiem w zawodywym klubie, nigdy nie wiesz czy wystąpisz w najbliższym meczu. Ja grałem prawie zawsze w pierwszej jedenastce". Jego znakomita forma wzbudziła zainteresowanie Feyenoordu Rotterdam i Arsenalu Londyn. Dwukrotnie chciał go zaangażować Ajax Amsterdam. Nic z tego nie wyszło, ponieważ władze klubu z Arnhem żądały wygórowanej ceny.


W 1995 roku zdecydował się podpisać kontrakt z PSV Eindhoven. Decydująca okazała się osoba trenera Dicka Advocaata. Jeszcze jako trener reprezentacji Holandii wykazywał on zainteresowanie młodym pomocnikiem. Cocu omal nie pojechał na Mistrzostwa Świata do USA w 1994 roku. Advocaat próbował kilu młodych zawodników, ale na nieszczęście Vitesse nie grało wtedy najlepiej i ostatecznie Cocu nie zadebiutował wtedy w reprezentacji. Kiedy Advocaat został szkoleniowcem PSV przypomniał sobie jednak o obiecującym pomocniku. Przenosiny do PSV były kolejnym awansem w karierze Cocu. Jeden z najlepszych holenderskich klubów, zdobywca europejskich pucharów stawiał przed nim nowe wymagania i wyzwania. Znakomita atmosfera w drużynie oraz brak presji ze strony kibiców ułatwiły mu adaptację w nowych warunkach. PSV miało wtedy jeden z najmocniejszych składów w swej historii. Luc Nillis, Arthur Numan, Jaap Stam, Boudewijn Zenden a przede wszystkim Ronaldo zachwycali grą w Holandii i w Europie. Z Ronaldo do dzisiaj Phillip pozostaje w przyjacielskich stosunkach. Niestety taki potencjał nie przełożył się na sukcesy w europejskich pucharach. W Holandii i w Europie dominowała wtedy młodzież z Ajaxu. Pierwszy sezon gry Cocu w Eindhoven przyniósł mu zdobycie Pucharu Holandii i drugie miejsce w lidze. Gra w takim klubie jak PSV zwróciła uwagę trenera reprezentacji Pomarańczowych Guusa Hindinka. Kompletował on skład na zbliżające się Mistrzostwa Europy w Anglii i Cocu znalazł się ponownie w kręgu zainteresowań selekcjonera. W reprezentacji zadebiutował w towarzyskim (przegranym 0:1) meczu z Niemcami w Rotterdamie. Wszedł wtedy na 20 minut i sprawił na tyle dobre wrażenie, że pojechał na EURO '96. Zagrał tam w 3 meczach; zaczynał z ławki rezerwowych by w ćwierćfinale przeciw Francji wyjść w podstawowym składzie. Choć było to dla niego niezapomniane przeżycie, turniej okazał się klęską Holendrów (m.in. pogrom w meczu z Anglią 1:4). W meczu przeciw Francji zakończonym porażką w rzutach karnych 4:5, trafił piłką z rzutu wolnego w poprzeczkę!


Następny sezon należał do najlepszych w karierze Cocu. Zdobył wreszcie pierwsze mistrzostwo kraju i ponownie Puchar Holandii. W lidze strzelił 12 bramek, co do dzisiaj jest jego rekordem. Niestety występy w Lidze Mistrzów przyniosły rozczarowanie - PSV nie wyszło nawet z grupy. Pomimo niepowodzeń występy na arenie międzynarodowej dodawały pewności i przynosiły nowe doświadczenia. Następny sezon nie był już tak udany dla PSV: 2 miejsce w lidze i na koniec prestiżowa porażka w finale Pucharu Holandii z Ajaxem 0:4. Pod koniec sezonu Cocu powiadomił prezesa klubu o zamiarze odejścia. Miał już 27 lat i chciał spróbować czegoś nowego. Jego grą zainteresowanych było 10 klubów z Anglii i Hiszpanii. On sam wahał się pomiędzy FC Barceloną i Interem Mediolan. Na korzyść Barcelony przemówił trener Louis van Gaal i ofensywny styl gry, który bardziej odpowiada Cocu: "Myślę, że w hiszpańskim futbolu jest więcej miejsca w środku pola a ja potrzebuję przestrzeni by się rozpędzić i atakować. Nie bez znaczenia był też fakt, że w młodości kibicowałem Barcelonie i oglądałem wiele jej meczów  w telewizji". Do porozumienia miedzy klubami doszło tuż przed Mistrzostwami Świata we Francji.


To był wielki turniej dla Holandii i Cocu. Ofensywny styl gry zachwycał kibiców na całym świecie. Sam Cocu stał się uosobieniem idei futbolu totalnego: we wszystkich meczach występował na różnych pozycjach! Niestety znakomite recenzje i wspomnienia zakłócił fakt niewykorzystania przez niego rzutu karnego w półfinale z Brazylią. Konkurs "jedenastek" znów zadecydował o porażce Holendrów a Cocu dołączył do grona innych wielkich piłkarzy pechowców, którzy nie wytrzymali napięcia w decydującej chwili.


Początkowo nie wiodło mu się w Katalonii. Zmęczenie i rozczarowanie po Mistrzostwach Świata, wielka chęć udowodnienia trenerowi i kibicom swych umiejętności usztywniły Cocu. Zatracił swą przebojowość, kilka razy popełnił błędy, które nigdy wcześniej mu się nie przytrafiały. Po kilku tygodniach powrócił jednak do swej pełnej dyspozycji. W pierwszym sezonie zdobył mistrzostwo Hiszpanii i strzelił 12 bramek! W nastepnych latach Barcę dosiegnął wielki kryzys. Mimo, że kibice jako winnych postrzegali Holendrów, do Cocu nie było zastrzeżeń. Ufali mu Van Gaal, Antić, Rexach i Serra Ferrer. Kiedy do klubu zawitał Rijkaard, Cocu stał się kluczowym zawodnikiem. Wspólnie z Edgarem Davidsem przyczynili się do metamorfozy katalońskiego klubu. W sezonie 2003/2004 wprawdzie nie udało się jeszcze wywalczyć mistrzostwa, ale wyprzedzenie w tabeli ligowej Realu Madryt, dało promyk nadzieji kibicom. Wielkim zaskoczeniem było więc nieprzedłużenie kontraktu z Holendrem. Władze klubu uważały, że trzeba stawiąć na młodych a Cocu wszystko co najlepsze ma już za sobą.


W reprezentacji także gra pierwsze skrzypce. Od swego debiutu opuścił jedynie 6 meczów, co stanowi swoisty rekord. Jego wszechstronność, zaangażowanie i szybkość doceniają wszyscy trenerzy, którzy mieli okazję go trenować. Trochę gorzej jest z kibicami, którzy często oklaskują jedynie strzelców goli. Ktoś jednak musi im podawać piłkę i walczyć o nią w środku pola. Potwierdzeniem jego klasy były występy na EURO 2000. Niestety rzuty karne znów sprawiły, że Cocu wciąż nie ma na koncie sukcesów reprezentacyjnych. Po Mistrzostwach Europy w Portugalii wydawało się, że zakończy reprezentacyjną karierę, tak jak większość jego rówieśników. Marco van Basten postawił na młodych, ale Cocu został ich nauczycielem.

 

 


 


 Copyright © Oranjefan.pl 2001-2006
Wykonanie inti.pl
Home |  Wiadomości |  Mecze |  Kadra |  Trenerzy |  Historia |  Eredivise |  Kibice |  Linki |  Forum |