Opera

Polsko-Niderlandzkie Stowarzyszenie Kulturalne

Guus Hiddink

Guus Hiddink w barwach De Graafschap Doetinchem
Hiddink w roli trenera reprezentacji Holandii
Hiddink w roli trenera reprezentacji Korei Płd.
Hiddink świętuje zdobycie mistrzostwa Holandii przez PSV
Hiddink w roli trenera reprezentacji Australii

Obok Rinusa Michelsa i Johana Cryuffa jest najważniejszym trenerem w historii holenderskiej piłki nożnej. Wizjoner, facet z żelaznymi zasadami. Jak mało który trener na świecie, potrafi z przeciętniaków zmontować drużyny rzucające wyzwanie największym tuzom futbolu.

Urodził się 8 listopada 1948 roku w De Achterhoek. Zaczynał karierę w amatorskim klubie Varsseveld. W 1967 roku przeniósł się do De Graafschap Doetinchem, ale klub ten występował wtedy w III lidze. Kiedy po dwóch latach awansował wraz z klubem do II ligi, zwrócili na niego uwagę trenerzy PSV Eindhoven. Zaoferowano mu staż, ale nie znalazł uznania. Powrócił więc do Doetinchem. Największym jego sukcesem z De Graafschap był awans do I ligi w sezonie 1972/73. W klubie tym występował jeszcze przez cztery sezony do 1977 roku. Zaliczył również sezon w równie przeciętnym, co De Graafschap, NEC Nijmegen. W 1978 roku po raz pierwszy wyjechał do USA. Wielu piłkarzy z Europy, za duże pieniądze, próbowało wtedy zaszczepić Amerykanom miłość do soccera. Hiddink i tam nie zrobił kariery - wytrzymał tylko rok w Washingtos Diplomats. Powrócił na 2 sezony do Nijmegen a w 1980 roku znów wyemigrował do USA, tym razem do San Jose Earthquakes. Buty na kołku zawiesił w 1982 roku. W sumie kariera jakich wiele - ligowy rzemieślnik w przeciętnych klubach. Już pod koniec czynnej kariery zaczął uczęszczać na kurs trenerski. W ostatnim swoim sezonie, był już asystenetem trenera De Graafschap.


Dopiero jego działalność trenerska sprawiła, że nazwisko Guus Hiddink znane jest na świecie każdemu kibicowi. Trenerskiego abecadła uczył sie przez dwa sezony w swoim macierzystym klubie De Graafschap Doetinchem. W 1984 roku znów upomniał się o niego PSV Eindhoven, ale tym razem skutek był o wiele lepszy. W 1986 roku, kiedy PSV po 8 latach odzyskał tytuł mistrza Holandii, został samodzielnym trenerem jednego z najsłyniejszych holenderskich klubów. W pełni wykorzystał daną mu szansę. Do 1990 roku PSV stał się potęgą w Holandii. Trzy tytuły mistrzowskie, trzy Puchary Holandii mówią same za siebie. Mając do dyspozycji takich piłkarzy jak bracia Koeman, Ruud Gullit (w 1987 roku odszedł do AC Milan), Eric Gerets, Wim Kieft, bramkarz Hans van Breukelen czy Gerald Vanenburg, doprowadził do zdobycia w 1988 roku przez PSV najcenniejszego klubowego trofeum - Pucharu Mistrzów! Jak do tej pory Eindhoven jest najmniejszym miastem, do którego powędrował Puchar Mistrzów. 

W 1990 roku postanowił stawić czoła nowemu wyzwaniu. Odrzucił oferty najznamienitszych klubów i wyemigrował do Turcji, która postanowiła wtedy postawić na rozwój futbolu. Pierwszym etapem było sciągnięcie nad Bosfor najlepszych trenerów. Efekty tych posunięć obserwujemy dzisiaj... Przez rok trenował Fenerbahce Stambuł. Już po roku lukratywny kontrakt zaproponowała mu Valencia. W Hiszpanii zaprzyjaźnił się z Johanem Cruyffem, którego zawsze starał się naśladować w metodach szkoleniowych. Sympatię mediów i opinii publicznej w Hiszpanii zdobył sobie, żądając usunięcia rasistowskiego transparentu na Estadio Mestalla.

W styczniu 1995 roku spotkał go największy zaszczyt, jaki może spotkać holenderskiego trenera. KNVB zaproponowało mu objęcie stanowiska trenera reprezentacji Holandii. Początki nie były łatwe. W eliminacjach EURO 1996, Holendrzy po przegranej z Białorusią ledwo zapewnili sobie udział w barażu z Irlandią. W Anglii doszło do jednego z większych skandali w historii holenderskiej reprezentacji. Edgar Davids, zawiedziony rolą rezerwowego, zarzucił Hiddinkowi faworyzowanie białych graczy kosztem Molokuańczyków i piłkarzy pochodzących z Surinamu. Trener był nieugięty i zarządził odesłanie Davidsa do domu. Niezdrowa atmosfera i zmęczenie zawodników Ajaksu po wyczerpującym sezonie, sprawiła, że Holendrzy rozczarowali. W zgodnej opinii Hiddink zdobył sobie uznanie nieugiętą postawą a zarzuty Davidsa uznano za bezpodstawne.

W eliminacjach MŚ 1998 Holendrzy poradzili sobie już bez problemu i na turniej jechali z dużymi nadziejami, zwłaszcza że Davids przeprosił Hiddinka i znów znalazł się w kadrze. We Francji Pomarańczowi zachwycili wszystkich kibiców. Ich ofensywna taktyka święciła sukcesy a mecze z Argentyną i Brazylią należą do najlepszych. Prowadzona przez Hiddinka reprezentacja nawiązała do sukcesów z lat siedemdziesiątych i 1988 roku. Niestety na drodze Pomarańczowych do finału znów stanął konkurs rzutów karnych.


Po mistrzostwach zrezygnował z pracy z kadrą, ponieważ zgłosił się do niego Real Madryt. Popełnił tym samym chyba duży błąd. Nadal miał ważny kontrakt z KNVB, zbliżały się Mistrzostwa Europy, w których Holendrzy byli głównymi faworytami. Hiddink miał już gotową drużynę i koncepcję gry, ale zamiast tego wybrał niepewny los trenera Realu. Sparzył się na tym bardzo. Jedynym jego sukcesem był Puchar Interkontynentalny wywalczony w grudniu 1998 roku. Słaba postawa Królewskich w lidze spowodowała jego zwolnienie już w styczniu 1999 roku. W następnym sezonie przez kilka miesięcy próbował ratować przeżywający poważny kryzys Betis Sewilla.

Jesienią 2000 roku znów zadziwił kibiców w Europie. Zrezygnował z pracy w największych klubach, z najlepszymi piłkarzami i przystał na propozycję Koreańskiego Związku Piłki Nożnej KFA. Współgospodarze MŚ w 2002 roku byli pod wrażeniem zwycięstwa Holendrów nad ich reprezentacją 5:0 w MŚ we Francji. Uznano, że Hiddink wprowadzi Koreę na salony światowego futbolu. Postawiono przed nim ambitne zadanie wyjścia z grupy. "Wczorajszy kat, dzisiejszy wybawca" - tak przywitały go gazety. Hiddink, a także dwaj jego pomocnicy, których sprowadził z Holandii, zamieszkali w najlepszych apartamentach hotelu Marriott w Seulu. Wszyscy przez 24 godziny na dobę mają do dyspozycji limuzyny z kierowcami. Po dwóch klęskach w meczach towarzyskich - z Francją i Czechami po 0:5 - reakcje mass mediów i kibiców były histeryczne. Przez gazety przewaliły się postulaty: odebrać Hiddinkowi pensję, pozbawić apartamentu i limuzyny i odesłać statkiem do Holandii. Trener łagodził atmosferę. Mówił, że wyniki meczów towarzyskich niewiele znaczą, że ważniejsza dla niego jest gra drużyny, a on widział postęp, szczególnie w obronie. Hiddinkowi nie podobała się gra drugiej linii, dlatego sprawdzał na tych pozycjach graczy 20-letnich. Nade wszystko wpajał swoim piłkarzom zasady taktyki i chłodził ich temperamenty. Dokonał też swoistego przewrotu w mentalności Koreańczyków, niektórzy górnolotnie mówią nawet, że uczył ich demokracji. Wcześniej bowiem np. młodsi zawodnicy musieli usługiwać starszym. Hiddink zerwał na zgrupowaniach z zasadami patriachalnego społeczeństwa. Jego metody zaczęły przynosić skutek tuż przed rozpoczęciem finałów. Prowadzona przez Hiddinka reprezentacja Koreii zadziwiła cały świat. Na tle wypalonych gwiazdorów z Europy, Koreańczycy imponowali wybieganiem, dyscypliną taktyczną, zespołową grą i skutecznością. Koreańczycy zatrzymali się dopiero w półfinale!!! Nawet biorąc pod uwagę "pomoc" sędziów dla gospodarzy imprezy, postęp był ogromny. Do tej pory Koreańczycy bowiem nie wygrali meczu na mistrzostwach. Jednogłośnie ojcem sukcesów okrzyknięto Guusa Hiddinka. To, co działo się w Koreii okrzyknięto szybko mianem "Hiddinkomanii". Wielkie portrety trenera, hasła "Hiddink for president", honorowe obywatelstwo a nawet doktoraty honoris causa to tylko niektóre dowody uwielbienia dla Holendra. Nastroju narodowego święta nie zepsuła nawet przegrana w meczu o 3 miejsce z Turcją.

Mimo ogromnych pieniędzy oferowanych mu za przedłużenie kontraktu z KFA, zdecydował się na powrót do Holandii. Znów został trenerem PSV i tak jak pod koniec lat 80-tych znów doprowadził klub do wielkich sukcesów. W 2005 roku PSV tylko kilku minut zabrakło do finału LM. Świetnie w drużynie spisywali się dwaj Koreańczycy, których zabrał ze sobą do Europy: Lee Young-Pyo i Park Ji-Sung. Drugą młodość przeżywa Philip Cocu, który tworzył doskonałą parę środkowych pomocników z Markiem van Bommelem.

Ciągle zabiegają o niego federacje najsilniejszych państw oraz najbogatsze kluby. Zdecydował się jednak na kolejne wyzwanie - pracę z reprezentacją Australii, która od 30 lat marzy o ponownym starcie w MŚ. I znów się udało. Mimo, że w barażach Australijczycy musieli grać z wyżej notowanymi Urugwajczykami, wyszli z tego pojedynku zwycięsko. Australia będzie już trzecią reprezentacją, którą Hiddink poprowadzi w mistrzostwach świata. Po tym sukcesie w kolejce po jego usługi ustawiły się ponoć Federacja Angielska, Manchester United i Real Madryt.

 

 


 


 Copyright © Oranjefan.pl 2001-2006
Wykonanie inti.pl
Home |  Wiadomości |  Mecze |  Kadra |  Trenerzy |  Historia |  Eredivise |  Kibice |  Linki |  Forum |