Opera

Polsko-Niderlandzkie Stowarzyszenie Kulturalne

Euro 2008: Holandia - Francja 4:1

Reprezentacja Holandii przed meczem z Francją
Dirk Kuyt strzela pierwszego gola
Robin van Persie 2:0
data: 2008-06-13

13.06.2008, Berno Stade de Suisse
HOLANDIA - FRANCJA 4:1
Holandia
: Edwin van der Sar, Khalid Boulahrouz, Andre Ooijer, Joris Mathijsen, Giovanni van Bronckhorst, Dirk Kuyt (55' Robin van Persie), Nigel de Jong, Rafael van der Vaart (78' Wilfred Bouma), Orlando Engelaar (46' Arjen Robben), Wesley Sneijder, Ruud van Nistelrooy.
Francja: Gregory Coupet, Willy Sagnol, Lilian Thuram, William Gallas, Patrice Evra, Sidney Govou (75' Nicolas Anelka), Jeremy Toulalan, Claude Makelele, Florent Malouda (60' Bafetimbi Gomis), Franck Ribery, Thierry Henry.
Gole: Dirk Kuyt 9', Robin van Persie 59', Arjen Robben 72', Wesley Sneijder 90' - Thierry Henry 71'.
Żółte kartki: Andre Ooijer - Claude Makelele, Jeremy Toulalan.
Sędzia: Herbert Fandel (Niemcy).
Widzów: 31 000.


Co za mecz! Ca za wieczór! Już drugi raz kibice reprezentacji Holandii mogą powtarzać te słowa. Nasi pupile po wspaniałym popisie z mistrzami świata, dziś z kwitkiem odprawili wicemistrzów - Franzuzów.


Kiedy Holendrzy trafili do grupy śmierci wielu pesymistów wieszczyło, że tym razem Pomarańczowi po raz pierwszy od wielu lat na mistrzowskim turnieju nie wejdą do fazy pucharowej. Po meczach z Włochami i Francuzami, Holendrzy nie tylko nie pakują manatek ale zapewnili sobie pierwsze miejsce w stylu, który sprawia, że są głównymi faworytami do złotego medalu. W dwóch meczach zdobyli niemal połowę goli, co w 10 meczach eliminacyjncych. Kiedy w 17 minucie piłka rozgrywana przez van Nistelrooya, van der Vaarta, Engelaara i Sneijdera okrążyła osłupiałych wicemistrzów świata, publiczności na stadionie osłupiała by po chwili entuzjastycznie klaskać. Holandia znów zachwyca! Znów można grać pięknie i wygrywać.


Holendrzy rozpoczęli w takim samym składzie, jak w poprzednim meczu. Van Basten nie zmienia zwycięskiej drużyny mimo, że do pełni sił wracają jego asy atutowe van Persie i Robben. Ich oddech na plecach poczuł chyba Dirk Kuyt, który znów zagrał świetny mecz. Tym razem zdobył także gola! Po rzucie rożnym wyprzedził Florenta Maloudę i głową wbił piłkę do siatki. Świetnie spisał się też w tej sytuacji Ooijer, który z takim impetem nacierał na lecącą piłkę, że zmyliło to francuskich obrońców.


Przez pierwsze 20-30 minut Holendrzy grali z taką determinacją i zaangażowaniem, że kibicom z długim stażem stawała przed oczyma słynna drużyna Rinusa Michelsa i jej futbol totalny. Znów świetnie dbali o środek pola Engelaar i de Jong. Spokojem imponował van der Vaart, Sneijder był wszędzie, Kuyt to "płuca" drużyny (trzymając się organicznej metafory, w której kiedyś mózgiem drużyny był Cruyff a sercem - Neeskens). Van Nistelrooy na tych mistrzostwach udowadnia, że potrafi grać poza polem karnym a i techniki można mu pozazdrościć. I wreszcie obrońcy, co do których było najwięcej obaw. Ale czy obawy były uzasadnione, jeśli z mistrzami świata wygrywa się bez straty gola? Szczególne słowa uznania należą się Boulhrouzowi. Jeszcze 10 dni temu rozpaczał a teraz wygryzł ze składu Heitingę!


Kiedy po pół godzinie gry Trójkolorowi przycisnęli tak mocno, że Holendrzy znaleźli się w opałach, klasę pokazał ostatni z Holendrów - bramkarz Edwin van der Sar. Bronił strzały Maloudy, Govou, Ribery'ego i Henry'ego. Jeszcze lepiej spisał się po przerwie, kiedy sam na sam z nim był Henry. Dalekim wybiegiem utrudnił mu sytuację, na tyle skutecznie, że snajper Barcelony przelobował... poprzeczkę. W 49 minucie Francuzi powinni strzelać rzut karny Niemiecki sędzia nie zauważył, że strzał Ribery'ego trafił Ooijera w rękę.


Po przerwie zaskoczył van Basten. Wydawało się, że będzie próbował znów walczyć o środek pola zmieniając któregoś z defensywnych pomocników. Zarówno Engelaar i de Jong mieli prawo być zmęczeni. Rzeczywiście, w drugiej połowie nie zobaczyliśmy już Engelaara ale nie zastąpił go twardziel de Zeeuw tylko delikatny Arjen Robben. Kiedy 10 minut później na boisku pojawił się Robin van Persie, a działo się to nadal podczas francuskiej nawały, można było się zastanawiać czy aby van Basten nie oszalał. Odpowiedź nadeszła wkrótce. W 59 minucie Holendrzy przeprowadzili mistrzowską kontrę. Wszystko rozpoczeło się od van Nistelrooya, który przepięknym zagraniem (trochę w stylu Zidana) zwiódł dwóch rywali i umozliwił rajd lewą stroną Robbenowi. Zbliżając się do pola karnego, zauważył że nieobstawiony jest van Persie. Piłka po jego strzale otarła się o ręce Coupeta i powoli wtoczyła do bramki. Zamiast wikłać się w walkę van Basten postanowił grać z kontry a mając takich "pędziwiatrów" sukces był bardzo prawdopodobny.


Po drugim golu Francuzi chcieli szybko odrobić część strat. Po strzale Ribery'ego wyśmienicie, jedną ręką, piłkę zdołał odbić van der Sar. Bramkarz MU skapitulował jednak w 71 minucie. Tym razem składną kontrę wyprowadzili Francuzi. Z prawej strony dośrodkował Willy Sagnol, a w polu karnym piłkę zaledwie trącił Henry. Uczynił to bardzo subtelnie, ale zarazem precyzyjnie - futbolówka wpadła do siatki tuż przy słupku a van der Sar nawet nie zareagował.


Po wznowieniu gry Holendrzy natychmiast zgasili rozbudzone nadzieje Francuzów. Lewą stroną po raz kolejny ruszył Robben, tym razem dobiegł prawie do linii bramkowej i z bardzo ostrego, potężnie huknął na bramkę. Trafił idealnie, gdyż futbolówka wpadła pod poprzeczkę. Jak on zmieścił tę piłkę? Sam Robben chyba tego nie wie, co sugerowała jego zdziwiona mina.


Francuzi wciąż atakują, na boisku jest już nawet 3 napastników. Na szczęście plan van Bastena działa. Kontrująca Holandia jest groźniejsza niż nacierający Francuzi. W 82 min van Nistelrooy fantastycznie uderzył głową, ale Coupet w ostatniej chwili zdążył ją wybić za linię bramkową.


Kiedy minęła już 90 minuta gry po czterech przepysznych daniach czekał nas deser. Wesley Sneijder zrobił kółeczko przed polem karnym i kiedy poczuł, że obrońcy zostawili mu trochę swobody strzelił w swoim stylu. Najwyraźniej tego stylu nie znał Coupet i musiał czwarty raz wyciągać piłkę z siatki. Sneijder strzelając gola z Włochami sprawił sobie prezent na 24 urodziny. Tym razem wygraną uhonorowanym może czuć się szczególnie Marco van Basten. To był 50 mecz reprezentacji Holandii pod jego wodzą.


Holandia bez względu na wynik meczu z Rumunią zajmie pierwsze miejsce w grupie C. Sztab treneski już może powoli przymierzać się do analizowania gry Hiszpanii, Szwecji, Rosji i Grecji, które mogą stanąc na drodze Oranje w ćwierćfinale.


Oprócz porywającej formy cieszy to, że piłkarzom sprawia radość przebywanie na boisku. Po ostatnim gwizdku arbitra długo nie opuszczali stadionu świętując wiktorię. Sneijder, van Bronckhorst, van der Sar i Kuyt zaprosili do zabawy także swoje dzieci.


Zobacz także:

Fotoreportaż z meczu - Onet.pl

Najpiękniejszy mecz w życiu - "W polu karnym", blog Dariusza Wołowskiego

 


Komentarze
 
 

Tytuł komentarza:
 
Treść:
 
Podpis:
 
 
2008-06-15 01:28
brzęczyszczykiewicz
 
Najpiękniejszy mecz w życiu
Najpiękniejszy mecz w życiu - nic dodać, nic ująć. Polecam wpis na blogu dziennikarza GW Dariusza Wołowskiego - http://darekwolowski.blox.pl/2008/06/Najpiekniejszy-mecz-w-zyciu.html

 
2008-06-14 21:00
mrówa
 
Oranje!
I oby tak było z Hiszpanią(?)!!!pozdrawiam niesezonowych kibiców Oranje:)

 
2008-06-14 12:42
AjaxFan=FanOranje
 
Miazga i tyle ale za to w jakim stylu
można by naprawde dużo pisać ale po co? kto widział ten wie a kto nie to niech żałuje
HUP HUP HOLLAND

 
2008-06-14 10:12
van bastenka
 
mam powód do dumy !
generalnie mogę sie rozpisać, ale tego nie zrobię. wczorajszy mecz jest żywym świadectwem tego jak należy grać z \"lepszymi\" od siebie. mam nadziej ze Leo B. oglądał rodaków i zapisze w pamietniku \"gra sie do ostatniego gwizdka, a wiara czyni cuda \"
teraz zaczyna się piękno footballu !

 
2008-06-14 09:06
Van Overmars
 
Teraz się kibice znależli
99% ludzi, z którymi tu pisałem krzyczało wręcz różne swoje krytyczne sądy na temat Trenera oraz drużyny.Teraz oni milczą lub ją chwalą teraz to każdy mądry tak…..
Brawo M.Van.Basten…..Brawo Oranje!!!!

 
2008-06-14 06:56

 
OranjeFan
Po prostu brak mi słów... Dziękuję.

 
2008-06-14 00:55
pajac kultury
 
Dzięki!!!
Wesley, Robin, Arjen, Dirk i reszta - wielkie dzięki! To były moje najlepsze urodziny :) Sprawiliście mi najlepszy prezent!

 
 
 


 


 Copyright © Oranjefan.pl 2001-2006
Wykonanie inti.pl
Home |  Wiadomości |  Mecze |  Kadra |  Trenerzy |  Historia |  Eredivise |  Kibice |  Linki |  Forum |