Opera

Polsko-Niderlandzkie Stowarzyszenie Kulturalne

Kibice

Kibice Holandii należą do najlepszych na świecie. Za swoją drużyną podążają w najdalsze zakątki i nie dotyczy to tylko piłki nożnej. Gdy grają Oranjes całe Niderlandy zamierają. Jaskrawe pomarańczowe ubrania i akcesoria, orkiestra dęta, wymyślne przebrania, luz i dobra zabawa niezależnie od wyniku meczu - to najkrótsza charakterystyka kibiców reprezentacji Holandii.

17 listopada 1993 roku w Poznaniu Polska grała z Holandią. Na trybunach stadionu Lecha było około 19 tysięcy kibiców z Holandii a polskich tylko tysiąc!!! To dość niespotykane zjawisko, żeby jakaś drużyna grała na wyjeździe przed własną publicznością! Wszystkie trybuny zapełniły się Pomarańczowymi; dla Polaków zostawiono jeden sektor, co zresztą i tak okazało się zbyteczną zapobiegliwością. Holendrzy przylecieli 27 samolotami, przyjechali w stu autobusach i kilku setkach aut osobowych. Zapełnili wszystkie hotele w Poznaniu. Bawili się od samego rana.  Najwięcej było ich w pubach, restauracjach i barach. Słychać było tylko echo pochodzące ze wspólnego wysiłku tysięcy gardeł, w które wlewano kolejne kufle piwa. Kibice Pomarańczowych piją, żeby czuć się dobrze w swoim własnym, małym świecie opanowanym przez piłkę. Procenty z napojów mają wzmóc ich radość, że mają taką drużynę, pozwolić na głośniejsze śpiewanie i doping. Żadnych zaczepek, burd czy dewastacji. Przyjechać, wypić, pobawić się, pocieszyć, wyjechać. Na trzy godziny przed meczem zaczął się spektakl - do mikrofonu podszedł wodzirej - oczywiście Holender. To była prawdziwa szkoła kulturalnego dopingu. Gdy na boisku pokazali się Bergkamp i spółka, trybuny wybuchnęły spazmem radości. Kiedy sędzia gwizdnął po raz ostatni, kibice oszaleli ze szczęścia. Chcieli wbiec na boisko, ale nie pozwolili im na to policjanci. Poszli więc całą szerokością ulicy do hali "Arena", gdzie przygotowano przyjęcie na dwa tysiące osób. Przyjemnie jest kibicom mieć taki zespół.

Najsłynniejszy kibicem Pomarańczowych jest Gerard Hendriks - podczas meczów zawsze ubrany w pomarańczowy indiański pióropusz z wigorem wali w wielki bęben. Do 24. roku życia nie widział ani jednego meczu. Mieszkając w USA, nawet nie wiedział, że taka dyscyplina istnieje. Aż w 1974 roku krewniak z Amsterdamu zabrał go na mecz Holandia - Urugwaj. I Gerard zakochał się w futbolu. Od tego czasu opuścił tylko dwa mecze reprezentacji. 

Ulubioną piosenką kibiców jest: Hup-Holland-Hup. Laat de Leeuw niet in zyn Hempoe staan. Wij houden van Oranje” (niech lew - z koszulki reprezentacji - nigdy nie będzie samotny. Kochamy kolor pomarańczowy) Dla Holendrów kibicowanie to przede wszystkim wspaniała zabawa. Na  stadiony chodzą całe rodziny, jest mnóstwo kobiet i dzieci.

 

 


 


 Copyright © Oranjefan.pl 2001-2006
Wykonanie inti.pl
Home |  Wiadomości |  Mecze |  Kadra |  Trenerzy |  Historia |  Eredivise |  Kibice |  Linki |  Forum |